Reklama

Jedni będą wieśniakami, drudzy Krzyżakami

28/04/2011 10:36

Chojnickie grupy zajmujące się odtwórstwem historycznym wezmą udział w inscenizacji bitwy pod Grunwaldem. Jednej Krzyżacy spalą chaty, a druga, walcząca pod sztandarami wielkiego mistrza, zginie z rąk polskich rycerzy.

Chojnickie grupy zajmujące się odtwórstwem historycznym wezmą udział w inscenizacji bitwy pod Grunwaldem. Jednej Krzyżacy spalą chaty, a druga, walcząca pod sztandarami wielkiego mistrza, zginie z rąk polskich rycerzy.

Inscenizacja historycznego starcia z 1410 roku, w której, według zapowiedzi organizatorów, udział weźmie około dwóch tysięcy osób, odbędzie się w najbliższą sobotę. Ci jednak, którzy skrzyżują miecze na polach Grunwaldu w 600 rocznicę bitwy z zakonem krzyżackim albo w obozowisku zajmą się rzemiosłem, na miejscu są już od poniedziałku. Wśród nich także chojniczanie – członkowie dwóch bractw – których jednak czeka różny los, bo będą odtwarzać historyczne wydarzenia po przeciwnych stronach słynnych grunwaldzkich mieczy. 

Reklama

Bracia puszczą z dymem ich chaty

Pierwsi to – Mieszczanie grodu Konitz. – Będziemy częścią obozu artystów i kuglarzy – mówi w ich imieniu Alina Pelowska. – Najpierw zajmiemy się pionierką obozową: postawimy historyczne namioty, zbudujemy bramę, miejsca do spania, gotowania, zorganizujemy jakieś siedziska – wylicza. – Potem już będziemy mogli wieczorami bajać dzieciom i pokazywać im przedstawienia kukiełkowe – tłumaczy. 

W obozowisku obowiązuje strój z epoki. Nie można się posługiwać telefonami, zegarkami, trzeba uważać na to, co się je, bo wszechobecni turyści potrafią zajrzeć nawet do pyrkającego na ogniu garnka. – Tuż przed inscenizacją bitwy będziemy odtwarzać scenkę pt. życie plebejskie. Pokażemy sianokosy w spokojnej do najazdu Krzyżaków wsi – mówi Alina Pelowska. – Potem uciekniemy, a bracia zakonni podpalą nasze chaty – dodaje. 

Reklama

Ktoś musi być Krzyżakiem

Druga grupa z Chojnic – Bractwo Rycerskie Herbu Tur – zaciągnie się pod chorągiew Wielkiego Mistrza. Dlaczego? – Nie ma co udawać, fakty są takie, że byliśmy podległymi zakonu – tłumaczy przewodzący bractwu Bogdan Kuffel. – Poza tym ktoś musi zginąć – mówi. 

Kuffel zabiera pod Grunwald 20 osób. Filip Dyląg, Paweł Głuszek i Jagoda Plata-Kuffel są dziećmi i nie zginą z rąk polskich i litewskich rycerzy. Resztę jednak spotka zły los, ten sam, co Krzyżaków 15 lipca 1410 roku. – Polegniemy, ale najpierw nastąpi atak naszej artylerii, a po nim będziemy bronić krzyżackiego obozu – mówi Kuffel. 

Reklama

Zanim zginie, zostanie rycerzem

Jak wiadomo, nic to nie da. Spektakularny upadek na ziemię będą musieli zaliczyć ciężkozbrojni: Tomasz Behrendt i Aleksander Libera, lekkozbrojni: Piotr Dyląg, Maciej Różański i Emanuel Orman oraz 12 artylerzystów: Anna Weltrowska, Agnieszka Kuffel, Maria Sprengiel, Martin Ciesielski, Dominik Gostomski, Kamil Hope, Jakub Osowski, Michał Gliszczyński, Filip Wałdoch, Grzegorz Głuszek, Janusz Dończyk i nawet sam Bogdan Kuffel. – Przed bitwą Aleksander Libera zostanie pasowany na rycerza. To pocieszające – mówi Kuffel. 

Reklama

Za rok też pojadą pod Grunwald

Artyści i kuglarze, a także zabici na polu bitwy wrócą do Chojnic w niedzielę. Już dziś zapowiadają, że za rok pojadą pod Grunwald po raz trzeci. – To niesamowita adrenalina. Nie jest ważne po której stronie się walczy, ważny jest sam udział w bitwie – mówi Bogdan Kuffel. – To nasza pasja i wielka przygoda – dodaje Alina Pelowska.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości