Zaczęło się od sadzonki lawendy przed domem i artykułu w piśmie ogrodniczym. Barbara Majer zaczęła pobierać z krzaczka szczepki i je ukorzeniać. W ten sposób wyhodowała pierwsze sześć roślinek.
Gospodarstwo Majerów znajduje się w centrum wsi. Polska wieś się zmieniła. Wielu mieszkańców zaczęło zwracać uwagę na uciążliwość produkcji zwierzęcej w swoim otoczeniu. Podobnie było w Ostrowitem.
- Przez 36 lat hodowałem trzodę chlewną. Od półtora roku nie mam już żadnej sztuki – mówi Krzysztof Majer.
Rolnik z Ostrowitego od kilku lat stopniowo przekształca strukturę swojego gospodarstwa. Dzisiaj wyspecjalizował się w uprawie rzepaku, pszenicy, jęczmienia i pszenżyta.
Swoją szansę Majerowie dostrzegli także w bardzo nietypowej roślinie jak na polskie warunki – lawendzie. Obecnie uprawa zajmuje dziesięć arów. Docelowo ma być ich 25. Na ich polu rośnie tysiąc krzaczków tej rośliny, a wkrótce będą dwa tysiące.
- Gdy zaczynaliśmy uprawiać lawendę, a był to rok 2016, w Polsce było siedem, osiem pól. Dzisiaj lawenda rośnie w Polsce na stu hektarach. Największa uprawa ma cztery hektary, ale średnio jest to między pół a jednym hektarem. Działa już nawet Stowarzyszenie Plantatorów Lawendy – mówi Krzysztof Majer.
Lawenda to zimozielony krzew pochodzący z basenu Morza Śródziemnomorskiego. Zaczyna jednak dobrze radzić sobie także w naszych warunkach klimatycznych. Ocieplenie klimatu powoduje, że lawendę uprawiać można na stanowiskach położonych coraz bardziej na północ.
Lawenda najlepiej rośnie w miejscu o pełnym nasłonecznieniu na gruntach o dobrej przepuszczalności. Roślina najlepiej radzi sobie na glebie piaszczysto-gliniastej z dużą zawartością wapnia. Jej potrzeby pokarmowe są niewielkie, a jednocześnie jest odporna na suszę. Można również uprawiać lawendę w donicach na tarasach i balkonach, ale konieczny jest właściwy drenaż, ponieważ roślina nie toleruje nadmiernego podlewania.
Lawenda nie potrzebuje dużo wody, ale pogoda tego lata i wiosny sprawiła, że zasadzone u Majerów wiosną młode krzewinki zaczęły … usychać.
Pan Krzysztof dokładnie sprawdza opady deszczu w swoim gospodarstwie.
- Kwiecień i maj były bardzo suche. Spadło wtedy po dwadzieścia litrów wody. W czerwcu o dziesięć litrów więcej. Trochę więcej deszczu było lipcu i sierpniu – 80 i 90 litrów na metr kwadratowy. Ale we wrześniu tragedia – tylko 14 litrów! - wylicza pan Krzysztof.
Plantację lawendy uratował przerobiony zbiornik zbudowany na bazie płyty obornikowej. Kiedyś ściekały do niego nieczystości po świniach. Dzisiaj jest rezerwuarem wody deszczowej. Spływa do niego okoliczny opad. Miękka i ciepła woda zapewniła wiosną dobre warunki do tego, by lawenda mogła się ukorzenić. Za to w październiku opad był tak duży, że zbiornik zapełnił się w znacznej swej objętości. Przez dobę spadło w Ostrowitem sześć litrów wody.
Dzisiaj mózgiem całego biznesu lawendowego jest Dominika, córka państwa Majerów. Ukończyła technologię żywności i żywienia człowieka. Przez dwa lata pracowała w Trójmieście w cateringu dietetycznym. Wróciła na wieś, bo lawenda stała się jej pasją.
Majerowie założyli w 2019 roku przydomowy sklepik i nazwali go Pannamaj, który zresztą funkcjonuje w internecie. Sprzedają w nim produkty z ich gospodarstwa – powiązane z lawendą, ale też inne domowe wyroby.
- Lawenda kwitnie przez trzy tygodnie. Wtedy zbieramy kwiaty. W tym roku uzbieraliśmy dwieście kilogramów suszu. Zawieźliśmy go do destylacji. Z tego uzyskaliśmy pół litra olejku eterycznego – wyjaśnia Dominika Majer.
Reklama
Krótki sezon kwitnienia powoduje, że trzeba przygotować urozmaiconą ofertę. Biznes lawendowy to nie tylko olejek. Kwiat lawendy można mieszać z miętą i melisą, by robić mieszanki herbat. Można też robić syrop lawendowy. Ale pole lawendowe to także możliwość sesji fotograficznych w pięknie kwitnących na fioletowo krzaczkach. To możliwość położenia się między pachnącymi kwiatami i zanurzenie się w medytacji przy dźwięku latających owadów. Lawenda odstrasza komary, ale przyciąga całe mnóstwo różnych zapylaczy. Lawendowe pole utworzyło lokalny ekosystem, który dał życie owadom. Okoliczne uprawy to monokultury rolnicze. Lawenda dała pokarm pszczołom i dała szansę na przeżycie tym owadom w coraz trudniejszym dla nich środowisku wiejskim.
- W tym roku dużą popularnością cieszyły się warsztaty z plecenia wianków z lawendy. Zrobiłam ich sześć, ale to było za mało. Chętnych byłoby znacznie więcej – opowiada pani Dominika.
Reklama
Majerowie inwestują w lawendowy biznes. Niedługo powstanie zadaszone miejsce do suszenia kwiatów i przeprowadzania warsztatów. W planach jest też zakup maszyny do destylacji olejków. Warsztaty odbywały się w stuletniej stodole. Okazało się, że nawet taki stary budynek ma wartość marketingową. Mieszkańcy miasta byli zachwycenia autentycznością starych desek, z których stodoła jest zbudowana.
Majerowie uprawiają cztery odmiany lawendy. W październiku krzewy już nie kwitną, ale nawet teraz można do nich podejść, zanurzyć w nich dłonie, by poczuć charakterystyczny zapach słońca i lata. Lawenda rośnie już na stanowiskach coraz bardziej wysuniętych na północ. Zmienia się krajobraz polskiej przyrody. Wymiera świerk, który potrzebuje dużo wody. Nawet sosny mają coraz trudniej w naszym klimacie, bo wzmożone parowanie obniża im dostępność do coraz głębszych wód powierzchniowych. Coraz trudniej mają z tego samego powodu wrzosy. Czy podobna w swoim kolorze lawenda uzupełni ten krajobraz?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze