Reklama

Przemysław Tojza buduje bazuny i ligawki. Brzmienie sprzed wieków ożywa na Pomorzu

Przemysław Tojza, leśnik mieszkający w Jakubowie, od kilkunastu lat zajmuje się własnoręcznym wytwarzaniem tradycyjnych instrumentów drewnianych, takich jak kaszubskie bazuny, podlaskie ligawki czy góralskie trąbity. Swoje prace wykonuje metodami wzorowanymi na dawnych technikach rzemieślniczych, używając historycznych narzędzi.

Miłość do muzyki zaklęta w pomorskim drewnie

Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu podczas pracy w Runowie Krajeńskim. To tam Przemysław Tojza, leśnik z Jakubowa, spotkał pasjonatów odtwarzających kulturę wczesnego średniowiecza. Ponieważ od dziecka grał na trąbce, potem pięć lat gry w Orkiestrze Reprezentacyjnej Lasów Państwowych przy Technikum Leśnym w Tucholi, poczuł potrzebę połączenia miłości do muzyki i drewna. Jeden ze znajomych, widząc jego muzyczne przygotowanie, podsunął mu pomysł wykonania ligawki. Choć początki wymagały samodzielnego poszukiwania wiedzy w muzeach, m.in. w Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu, rzemieślnik opanował sztukę budowania aerofonów od zera.

Do wszystkiego dochodziłem sam, do tych dźwięków, do tego jak powinny wyglądać ścianki, jak to powinno być zrobione – wspomina twórca.

Reklama

Dziś stara się odtwarzać instrumenty dokładnie tak, jak robiono to dwa tysiące lat temu, używając tradycyjnych narzędzi wykuwanych przez kowali.

Sekrety olchy, sosny i świerku

Wytwarzanie tradycyjnych trąb wymaga znajomości specyfiki poszczególnych gatunków drzew, które różnią się w zależności od regionu kraju. Na Kaszubach podstawą były olcha i sosna. Olcha, mocno związana z wodnym trybem życia dawnych rybaków, charakteryzuje się świetnymi parametrami rezonansowymi i czystym dźwiękiem. Sosna z kolei jest popularna na Mazowszu i Podlasiu, gdzie wytwarza się z niej ligawki używane tradycyjnie w okresie adwentu. Z kolei na Podhalu i w Beskidach trąbity powstają ze świerku górskiego, który dzięki gęstym słojom i wolnemu przyrostowi pozwala na budowanie znacznie dłuższych instrumentów. Wszystkie te konstrukcje w przeszłości służyły przede wszystkim do komunikacji na duże odległości. Z tego powodu w 1939 roku okupant niemiecki wprowadził całkowity zakaz ich posiadania. Za używanie bazun, ligawek czy trąbit groziła kara śmierci, ponieważ najeźdźcy obawiali się przekazywania sygnałów dywersyjnych przez partyzantów. Spowodowało to masowe niszczenie instrumentów, z których niewiele przetrwało do dziś.

Reklama

Od topornych dłut po mistyczny koncert w blasku księżyca

Sam proces tworzenia instrumentu jest długi i pracochłonny. Drewno pozyskiwane z wiatrołomów lub z zasobów Lasów Państwowych jest najpierw formowane z zewnątrz za pomocą ośników, a następnie rozcinane i drążone w środku dłutami. Kluczowym etapem jest autorski proces hartowania poprzez moczenie i suszenie sklejonych połówek, co zapobiega pękaniu materiału.

Gotowy instrument nie jest lakierowany – wnętrze pozostaje surowe, a zewnętrzną stronę impregnuje się woskiem pszczelim wtartym na gorąco, co widać także na archiwalnych instrukcjach dotyczących ligawki. Aby uzyskać najlepszą akustykę, przed każdym graniem wnętrze należy przelać wodą. Choć Przemysław Tojza zdobył uznanie m.in. na Festiwalu Gry na Ligawkach na Podlasiu oraz dotarł do ścisłego finału konkursu Chojnickie Mam Talent, do którego zaprosił go Mariusz Paluch z Promocji Regionu Chojnickiego, to najbardziej ceni sobie prywatne chwile z muzyką.

Reklama

Uwielbiam jak dźwięk tej bazuny niesie się na przykład po jeziorze w nocy – opowiada leśnik.

Podczas jednej z takich nocnych prób nad wodą doczekał się nawet niespodziewanych braw, które dobiegły z całkowicie ciemnego, drugiego brzegu jeziora.

Aborygeńskie plany i marzenie o chojnickim festiwalu

Twórca nie zamierza poprzestawać na tradycji słowiańskiej i już teraz przygotowuje się do tworzenia australijskich instrumentów didgeridoo, których głębokie, basowe brzmienie uważa za wyjątkowo hipnotyzujące. Choć zmiana techniki zadęcia z trąbkowego na boczne wymaga jeszcze ćwiczeń, leśnik widzi w tym ogromny potencjał relaksacyjny. Jego wielkim celem jest jednak zorganizowanie w Chojnicach ogólnopolskiego festiwalu instrumentów folkowych. Wydarzenie to miałoby zrzeszać niszowych twórców oraz prezentować publiczności bogate spektrum naturalnych dźwięków – od bębnów, przez fujarki i flety, aż po potężne drewniane trąby.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/07/2026 02:49
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości