Porażka w Bytowie w poprzedniej kolejce sprawiła, że w meczu z Miedzią Legnica trener Grzegorz Kapica dokonał aż pięciu zmian w pierwszym składzie. Pomimo tylu roszad chojnicki zespół nie potrafił pokonać potentata finansowego zachodniej II ligi – Miedzi Legnica. Cieszyć może jedynie pierwszy gol dla Chojniczanki Kacpra Tatary.
Porażka w Bytowie w poprzedniej kolejce sprawiła, że w meczu z Miedzią Legnica trener Grzegorz Kapica dokonał aż pięciu zmian w pierwszym składzie. Pomimo tylu roszad chojnicki zespół nie potrafił pokonać potentata finansowego zachodniej II ligi ? Miedzi Legnica. Cieszyć może jedynie pierwszy gol dla Chojniczanki Kacpra Tatary.
Rezultat remisowy nie ucieszył żadnej ze stron. Przed rozpoczęciem sezonu wydawało się, że Chojniczanka i Miedź będą rozdawać karty w zachodniej II lidze. Teraz to zarówno jedni, jak i drudzy muszą gonić zespoły z czołówki tabeli.
Ostra gra
O oszczędzaniu kości rywala nie było w tym dniu mowy. Obydwa zespoły walczyły zaciekle o każdy metr boiska. Chojniczanka chciała zrehabilitować się swoim kibicom za porażkę z Bytovią. Także Miedź przyjechała do Chojnic po komplet punktów. Był to typowy mecz walki, w którym nie brakowało ostrych starć. Trener Miedzi Bogusław Baniak już w pierwszych dwudziestu minutach musiał dokonać dwóch zmian. Na boisku pojawił się m.in. król strzelców pomorskiej IV ligi z zeszłego sezonu Mateusz Kuzimski.
Godnie zastąpił Pieczarę
Brak w składzie Grzegorza Jakosza wymusił zmianę kapitana Chojniczanki. Opaskę kapitana otrzymał będący od lipca w Chojnicach Paweł Posmyk. Niemałym zaskoczeniem było także posadzenie tego dnia na ławce Krystiana Pieczary. Jego zmiennik Kacper Tatara spełnił jednak swoją powinność. Były gracz Znicza Pruszków ładnym strzałem głową zdobył prowadzenie dla Chojniczanki. Broniący bramki Miedzi Andrzej Bledzewski nie miał najmniejszych szans na obronę tego strzału. W pierwszej połowie Miedź miała dwie dobre okazje. Za pierwszym razem przyjezdni w doskonałej sytuacji trafili piłką w słupek, a tuż przed przerwą dobry strzał z rzutu wolnego wspaniale obronił Michał Kołba.
Kaśnikowski mógł przesądzić
Już na początku drugiej połowy wszystko rozpoczęło się na nowo. Marcin Garuch oddał strzał zza pola karnego. Piłka otarła się jeszcze o głowę Michała Steinke i wpadła do bramki. Kołba był bez szans. Od tego momentu goście zaczęli być częściej przy piłce. Pomimo to lepsze sytuacje stworzyli sobie gospodarze. Trener Kapica najwięcej pretensji może mieć do Bartosza Kaśnikowskiego, który z sześciu metrów trafił wprost w bramkarza. Szkoleniowiec Chojniczanki robił zmiany, by poprawić grę zespołu. Na ławce miał do dyspozycji dotychczasowych „pewniaków” do gry w podstawowej jedenastce – Grzegorza Jakosza i Tomasza Parzego. Na boisku pojawił się tylko ten drugi. „Parzol” mógł przesądzić w końcówce o wyniku spotkania. Piłka po jego strzale z szesnastu metrów minimalnie przeleciała nad bramką.
(Do)gonić Elanę
Do trzech punktów wzrosła strata Chojniczanki do lidera Elany Toruń. Na dodatek na czwarte miejsce żółto-biało-czerwonych zepchnął Ruch Zdzieszowice. Okazji do zniwelowania strat brakować nie będzie. Już po oddaniu do druku numeru „Czasu Chojnic” zespół Grzegorza Kapicy grać będzie w Jarocinie z tamtejszą Jarotą (środa, godz. 17.00). Na drugie z rzędu spotkanie wyjazdowe Chojniczanka uda się do Czarnych Żagań (sobota, godz. 17.00).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!