Jeden gol zadecydował o tym kto zgarnął trzy punkty w sobotni wieczór w "grodzie tura". Ku uciesze miejscowych kibiców zdobył go Patryk Tuszyński tuż przed końcem pierwszej połowy. Dla chojniczan był to czwarty mecz bez porażki i drugie zwycięstwo z rzędu.
Jeden gol zadecydował o tym kto zgarnął trzy punkty w sobotni wieczór w "grodzie tura". Ku uciesze miejscowych kibiców zdobył go Patryk Tuszyński tuż przed końcem pierwszej połowy. Dla chojniczan był to czwarty mecz bez porażki i drugie zwycięstwo z rzędu.
Chojniczanka miała na ten mecz jasno sprecyzowany plan, który realizowała od pierwszej minuty. ŁKS długo rozgrywał piłkę, a MKS szukał swoich szans w kontratakach. Łodzianie nie potrafili sobie stworzyć "setki" w ataku pozycyjnym. Jak już piłka znalazła się w chojnickim polu karnym, to dobrze zachowywali się Mateusz Kuchta oraz cały blok obronny.
O tym kto zgarnie trzy oczka zadecydowała akcja z końcówki pierwszej połowy. Marcin Grolik zacentrował na głowę Patryka Tuszyńskiego. Napastnik w swoim stylu wpakował ją do siatki. To trzeci mecz z rzędu w którym "Tuszek" robi liczby. Z Ruchem zdobył gola. Z Górnikiem zaliczył asystę. Teraz znowu wpisał się na listę strzelców.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. O dziwo Chojniczanka nie cofnęła się zbyt głęboko. Gospodarze wysoko atakowali rywala przez co ten nie miał już tyle swobody co przed przerwą. W końcówce spotkania gościom zaczęły puszczać nerwy. Efektem tego były dwie żółte kartki i czerwona dla Pirulo - najlepszego strzelca łodzian w tym sezonie.
ŁKS miał chrapkę na trzy punkty. Te dałyby im pierwsze miejsce. Tymczasem zostali na trzeciej pozycji. Prowadzi Wisła Kraków przed Ruchem Chorzów. Chojniczanka jest 14. z dziewięcioma punktami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!