Borowiak bardzo długo męczył się z Madami Ostaszewo. Podopieczni Artura Papierowskiego przez ponad 80 minut bili głową w mur. Dopiero wejście Karola Kortasa rozruszało atak gospodarzy. Rezerwowy zdobył dwa gole i mocno przyczynił się do czwartego zwycięstwa MLKS-u z rzędu. Dzięki wygranej beniaminek z Czerska dotrzymał kroku liderowi z Nowego Dworu Gdańskiego.
Borowiak bardzo długo męczył się z Madami Ostaszewo. Podopieczni Artura Papierowskiego przez ponad 80 minut bili głową w mur. Dopiero wejście Karola Kortasa rozruszało atak gospodarzy. Rezerwowy zdobył dwa gole i mocno przyczynił się do czwartego zwycięstwa MLKS-u z rzędu. Dzięki wygranej beniaminek z Czerska dotrzymał kroku liderowi z Nowego Dworu Gdańskiego.
Goście dzielnie bronili bezbramkowego remisu. W pierwszej połowie byli też blisko zdobycia gola. Gdyby nie fantastyczna parada Mateusza Polakowskiego, Mady wyszłyby na prowadzenie. Na dobrą sprawę to Borowiak sam sobie zrobił pod górkę. Gdyby czerszczanie byli nieco bardziej skuteczni, po 45 minutach powinni prowadzić trzy lub cztery do zera.
Dopiero pojawienie się Karola Kortasa odmieniło losy meczu. Popularny „Korek” był lekiem na całe zło w ofensywie MLKS-u. W 84. minucie rezerwowy zdobył gola, a stadion oszalał. Chwilę później zrobiło się 2:0. Do siatki w jednej z kolejnych prób trafił Duda. Goście starali się jeszcze odwrócić losy meczu. Zdobyli nawet bramkę kontaktową. Jednak nieuchwytny tego dnia Kortas kolejny raz uszczęśliwił fanów Borowiaka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!