Chojnicki Mostostal będzie teraz oddziałem Stoczni Gdańsk. Jego dyrektorem został były prezes chojnickiego przedsiębiorstwa Marcin Garus.
Chojnicki Mostostal będzie teraz oddziałem Stoczni Gdańsk. Jego dyrektorem został były prezes chojnickiego przedsiębiorstwa Marcin Garus.
Wygląda na to, że wszyscy są zadowoleni. Syndyk Mostostalu, bo teraz będzie sprzedawał funkcjonujący zakład. Stocznia Gdańsk, bo pozyskała nowych, wykwalifikowanych i doświadczonych pracowników i znalazła miejsce do rozszerzenia swojej produkcji. W końcu też miasto Chojnice, które ma przecież w swoim budżecie dziurę spowodowaną niezapłaconymi podatkami od nieruchomości przez firmę z ulicy Przemysłowej.
W środę do Chojnic przyjechali członkowie zarządu Stoczni Gdańsk. Wcześniej zobowiązali się, że utrzymają w zakładzie zatrudnienie na poziomie 390 ludzi. Na razie część z nich będzie dojeżdżała do Gdańska. - To nie jest kara dla nich, ale przywilej. Przecież lepiej pracować w ogóle niż siedzieć w domu – mówił prezes zarządu w SG SA. Andrzej Stokłosa. - Zobowiązaliśmy się, że będziemy utrzymywali zatrudnienie na poziomi 390 osób, ale nie oznacza to, że wszyscy pracownicy od razu mają przez 2,5 roku zapewniony angaż. Ludzi, który będą źle pracowali, będziemy wymieniali na innych – mówił członek zarządu Stoczni Arkadiusz Aszyk.
W Chojnicach prezes Andrzej Stokłosa przedstawiał optymistyczną wizję dalszego prosperowania zakładu z Przemysłowej. - W przyszłym roku chcemy zatrudnić 50 osób. W kolejnym 100, może 150 – mówił. Zarządzający Stocznią Gdańsk zapowiadają, że w pierwszej kolejności będą chcieli dać zatrudnienie pracownikom ostatnio zwolnionym z Mostostalu.
- Wracamy do dobrych kontraktów ze skandynawskimi firmami. Jest szansa na nowe kontrakty – mówi Marcin Garus. Dyrektor chojnickiego oddziału Stoczni nie chce zdradzać szczegółów, ale zakład jest blisko podpisania zamówienia na dwa tysiące ton konstrukcji dla platform wydobywczych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!