Radni z Chojnic zastanawiają się nad wprowadzeniem do regulaminu utrzymania czystości punktu o zakazie dokarmiania gołębi. Miałby obowiązywać przez część roku.
Radni z Chojnic zastanawiają się nad wprowadzeniem do regulaminu utrzymania czystości punktu o zakazie dokarmiania gołębi. Miałby obowiązywać przez część roku.
Radni niebawem będą aktualizować „Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie gminy miejskiej Chojnice”. - Zastanawiamy się, czy nie wprowadzić zakazu dokarmiania gołębi, które utrudniają mieszkańcom życie, oraz ryb w parku Tysiąclecia – mówi Stanisław Kowalik. - Zakaz obowiązywałby od marca do października.
Gołębie przeszkadzają mieszkańcom centrum i urzędnikom, bo ich odchody zanieczyszczają płytę rynku i parapety. - Ptaki te przenoszą też potencjalne choroby – mówi Jarosław Rekowski z wydziału komunalnego w urzędzie miejskim. - To, jak wzrosła ich populacja, widać gołym okiem. Jeszcze kilka lat temu gołębi było 10-15. Teraz są dużo liczniejsze i mają większe gabaryty. Wszystko przez to, że łatwo im zdobyć pożywienie.
Jak wyjaśnia Magdalena Kochanowska z Parku Narodowego „Bory Tucholskie”, jedną z przyczyn wzrostu liczby chojnickich gołębi jest... remont bazyliki. Przed modernizacją na wieży mieszkała pustułka, średniej wielkości ptak drapieżny. - Dorosłym ptakom pustułka nic nie zrobi, ale może atakować młode i jaja – mówi Kochanowska. - Po remoncie przebywanie pustułki na wieży jest utrudnione, więc spadła populacja tych ptaków, a wzrosła liczba gołębi. Straciły naturalnego wroga.
Nie tak łatwo zmniejszyć populację gołębi, bo te ptaki są pod ochroną. - Najbardziej humanitarnym byłoby przestać je dokarmiać. Na przykład krzyżówki gatunku gołębia skalnego mają trzy lęgi w roku, a jeśli mieszkają w mieście – nawet pięć-sześć miotów. A młode nie mają kłopotu ze znalezieniem pokarmu – wyjaśnia Magdalena Kochanowska. Jednak mimo że jest zwolenniczką zakazu dokarmiania, ma wątpliwości co do jego egzekwowania. - Straż miejska musiałaby cały dzień pilnować rynku. To nierealne, zwłaszcza jeśli zakaz będzie obowiązywał tylko przez część roku – uważa. - Poza tym osoby dokarmiające ptaki to zazwyczaj dziadkowie z wnuczką albo starsze osoby, którym serce się kroi na widok zmarzniętych gołębi. Trudno karać kogoś takiego.
Jarosław Rekowski zauważa, że potrzebna byłaby akcja informacyjna. - Trzeba by było pomyśleć o kampanii medialnej i tabliczkach, bo przecież w sezonie na rynku są również turyści, którzy nie muszą znać lokalnych przepisów – mówi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!