Szybko, bo już na rundzie przedwstępnej, Chojniczanka zakończyła swoją przygodę z Pucharem Polski. Pogromcą chojnickiej drużyny został Ruch Zdzieszowice. Podopieczni Grzegorza Kapicy ulegli przeciwnikowi z południa 2:3 (2:2).
Szybko, bo już na rundzie przedwstępnej, Chojniczanka zakończyła swoją przygodę z Pucharem Polski. Pogromcą chojnickiej drużyny został Ruch Zdzieszowice. Podopieczni Grzegorza Kapicy ulegli przeciwnikowi z południa 2:3 (2:2).
Jeszcze na konferencji poprzedzającej spotkanie trener Kapica mówił, że jego zespół będzie grać na całego zarówno w lidze, jak i w pucharze. Nikt nie dopuszczał myśli, że osłabiony przed rundą jesienną Ruch będzie w stanie zagrozić chojniczanom w awansie do pierwszej rundy krajowego pucharu. Rzeczywistość okazała się o wiele bardziej brutalna.
Cios za cios
W pierwszej połowie to Chojniczanka dyktowała warunki, a przyjezdni ograniczali się do sporadycznych kontrataków. Już w 13. minucie dośrodkowanie Krystiana Pieczary wykorzystał Szymon Kaźmierowski. Napastnik Chojniczanki wszedł w odpowiednim tempie i nie dał szans bramkarzowi Ruchu. – Kibice chcą oglądać jak najczęściej tak piękne bramki – mówi trener Kapica. Od pierwszego gwizdka arbitra zawodnikom grę utrudniała woda stojąca na płycie boiska. Piłka wielokrotnie zatrzymywała się w kałużach zalegających na murawie. Gospodarze cieszyli się z prowadzenia zaledwie pięć minut. Piłka po strzale z większej odległości odbiła się od mokrej trawy. Napastnik Ruchu zmylił Damiana Primela, który odprowadził wzrokiem zmierzającą do bramki piłkę. Do przerwy każda z drużyn strzeliła jeszcze po jednym golu.
Skarceni z wolnego
Emocje w drugiej połowie rozpoczęły się dopiero na kwadrans przed zakończeniem meczu. Wtedy drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany zawodnik drużyny przyjezdnej. Pomimo gry w przewadze Chojniczanka nie potrafiła sforsować szczelnej defensywy Ruchu. Podopieczni Andrzeja Polaka zamknęli się na własnej połowie i bronili remisu. Na pięć minut przed końcowym gwizdkiem sędziego Bartosz Kaśnikowski sfaulował napastnika Ruchu przed polem karnym swojego zespołu. Błąd w ustawieniu muru przed chojnickim golkiperem wykorzystał Mateusz Bukowiec. – Nie zawsze w piłce jest tak, że wygrywa zespół lepszy. Mieliśmy bardzo dużo szczęścia – stwierdza Andrzej Polak, trener Ruchu. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie.
Chojniczanka – Ruch Zdzieszowice 2:3 (2:2)
Bramki: 1:0 – Kaźmierowski (12. – asysta Pieczara), 1:1 – Bachor (18.), 2:1 – Pieczara (34. – asysta Tarnowski), 2:2 – Rychlewicz (40.), 2:3 – Bukowiec (84.)
Chojniczanka: Primel – Mikołajczyk, Jakosz, Kaśnikowski, Jurga – Tarnowski, Parzy, Szczepan (76. Lenart), Posmyk (75. Posmyk) – Kaźmierowski i Pieczara (62. Hajdamowicz).
Ruch: Feć – Kurc, Bachor, Drąg, Kapłon – Bukowiec, Rychlewicz (61. Bobiński), Kasprzyk, Kiliński (69. Polak) – Juszczak i Buchała (76. Rewucki).
Żółte kartki: Kasprzyk.
Czerwona kartka: Kasprzyk (71. – za drugą żółtą kartkę).
Arbiter: Andrzej Meler (Toruń).
Widzów: 700.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!