Tomasz Pasiek, prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Świeckiej, podróżnik, fotograf i pasjonat lokalnej historii, wyruszył w wyjątkową pieszą wyprawę – od źródeł Brdy aż do jej ujścia do Wisły w Bydgoszczy. Trasę rozpoczął w piątek 17 maja nad jeziorem Smołowym na Pojezierzu Bytowskim. Jego celem jest przejście całej długości rzeki, możliwie jak najbliżej jej biegu, co – jak się okazuje – nie jest zadaniem łatwym.
– Staram się iść jak najbliżej Brdy, korzystam z dwóch szlaków turystycznych: żółtego – szlaku Doliny Brdy, który już ukończyłem, oraz rozpoczętego niedawno niebieskiego Szlaku Brdy – mówi Tomasz. – Tam, gdzie szlaki odbijają zbyt daleko od rzeki, modyfikuję trasę, by być bliżej wody, o ile to możliwe.
Choć podróż brzmi romantycznie, warunki są dalekie od komfortowych.
– Za mną trzy całkowicie deszczowe noce i ponad trzy dni w deszczu. Buty mam przemoknięte non stop – opowiada. – Brda to rzeka piękna, ale też trudna. Piesze śledzenie jej meandrów to często brodzenie w szuwarach i przedzieranie się przez miejsca, gdzie ludzka stopa zagląda rzadko.
Reklama
Pasiek podróżuje z plecakiem, w którym niesie namiot, śpiwór i prowiant. Nocuje głównie „na dziko”, choć czasem korzysta z lokalnych gospodarstw czy karczm. Wiele odcinków trasy pokonuje samotnie – jak sam mówi, przez pierwsze dwa dni nie spotkał nikogo, a i później ludzi było niewielu. Nie tylko z powodu deszczowej pogody, ale też faktu, że niektóre fragmenty szlaku przebiegają z dala od cywilizacji – bez sklepów, infrastruktury czy turystów.
– Brda to rzeka niesamowicie różnorodna. Znana jako raj dla kajakarzy – i słusznie – ale także dla piechurów oferuje wyjątkowe widoki i spokój. Niestety, w górnym biegu rzeka bywa sucha, a poziom wody w wielu miejscach jest bardzo niski – zauważa podróżnik. – Niektóre odcinki są wręcz nie do pokonania kajakiem.
Reklama
Choć szlak niebieski jest częściowo znany i opisywany, według Tomasza warto by go przedłużyć i promować także wcześniejsze, mniej uczęszczane fragmenty – szczególnie w okolicach źródeł Brdy.
Dla Tomasza Pasieka nie jest to pierwsza rzeczna przygoda. W 2021 roku, podczas pandemii, objechał rowerem całą Wisłę – od Bałtyku przez Baranią Górę i z powrotem. Rok temu przeszedł również całą rzekę Wdę – swoją „rodzinną” rzekę, która uchodzi do Wisły w Świeciu. Jak sam mówi, była to wyprawa jeszcze trudniejsza, bo szlaki piesze wzdłuż Wdy są znacznie mniej rozwinięte.
– Chciałem w ten sposób uhonorować Wdę i rozpocząć cykl wydarzeń „Rok rzeki Wdy”, który organizujemy co pięć lat – dodaje.
Trzymamy kciuki za powodzenie wyprawy i życzymy mniej deszczu oraz wielu pięknych spotkań z dziką naturą!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze