Czy konsolidacja szpitali w Chojnicach i Człuchowie sprawiła, że na przyjęcie na SOR trzeba czekać wiele godzin? Co planuje się zrobić w chojnickim szpitalu, by kolejki się zmniejszyły? O to w swojej interpelacji pyta radny Wojciech Rolbiecki. Dyrektor lecznicy Maciej Polasik wyjaśnia, że kolejki są wynikiem pracy przychodni, a problem długiego czasu oczekiwania na SOR-ze jest mu znany.
Czy konsolidacja szpitali w Chojnicach i Człuchowie sprawiła, że na przyjęcie na SOR trzeba czekać wiele godzin? Co planuje się zrobić w chojnickim szpitalu, by kolejki się zmniejszyły? O to w swojej interpelacji pyta radny Wojciech Rolbiecki. Dyrektor lecznicy Maciej Polasik wyjaśnia, że kolejki są wynikiem pracy przychodni, a problem długiego czasu oczekiwania na SOR-ze jest mu znany.
Z początkiem lipca konsolidacja szpitali w Człuchowie i Chojnicach stała się faktem. W związku z tym lecznica w naszym powiecie przyjmuje teraz także pacjentów z Człuchowa. Czy ta sytuacja ma wpływ na zwiększenie czasu oczekiwania na przyjęcie chorych przez SOR? „Dochodzą do mnie głosy mieszkańców, że w chojnickim Szpitalnym Oddziale Ratunkowym cierpiący pacjenci muszą czekać nawet do 8 godzin na udzielenie pomocy” – pisze w interpelacji Wojciech Rolbiecki. Radny pyta również, o ile zwiększyła się liczba pacjentów, którzy przyjmowani są na SOR po konsolidacji w stosunku do tego, jak było, zanim szpitale zostały połączone.
Dyrektor problem zna
Dyrektor chojnickiej lecznicy uważa, że problem kolejek wynika z tego, że wielu pacjentów zgłasza się na tzw. pogotowie z objawami, którymi powinni zajmować się lekarze rodzinni. „(…) nie są to stany nagłe, lecz przewlekłe schorzenia. Jest to nagminna praktyka stosowana przez lekarzy POZ, którzy zamiast kompleksowo diagnozować i leczyć swoich pacjentów, kierują ich do szpitalnego oddziału ratunkowego” – odpowiada Maciej Polasik. Zdaniem dyrektora winę za tę sytuację ponoszą też po części chorzy, którzy zamiast udać się do lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej, czekają aż ich stan będzie na tyle zły, że od razu zgłaszają się na oddział ratunkowy. „Jest to kwestia niezależna od szpitala i wymaga systemowego rozwiązania” – zaznacza Polasik i dodaje, że problem kolejek jest mu znany. Według niego składają się na niego m.in. teleporady, które często kończą się skierowaniem pacjentów na pogotowie, oraz duża liczba korzystających z innych powiatów, ponieważ oddział ratunkowy w Chojnicach jest jedynym SOR-em w promieniu 70 kilometrów.
SOR to nie przychodnia
Jak zaznacza Polasik, pacjentów należy uświadomić, że Szpitalny Oddział Ratunkowy nie jest przychodnią, w której lekarz przyjmuje chorych o konkretnej, umówionej godzinie. „Często są sytuacje, że mamy tych pacjentów kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu naraz, a wśród nich są osoby przywiezione przez Zespoły Ratownictwa Medycznego, które są w bardzo poważnym stanie zagrożenia życia” – tłumaczy i dodaje, że leczenie takich pacjentów jest traktowane priorytetowo. Docierający na oddział ratunkowy są poddawani segregacji medycznej i w zależności od tego, jak ciężki jest dany przypadek, pacjenci oczekują na przyjęcie przez lekarza. „Należy przy tym nadmienić, że po kontakcie z lekarzem, jeśli zlecone zostaną badania lub konsultacje, pacjent musi liczyć się z kolejnym czasem oczekiwania przeznaczonym na realizację diagnostyki, co często może trwać kilka godzin” – pisze dyrektor.
W ciągu dwóch pierwszych tygodni lipca 2019 roku Szpitalny Oddział Ratunkowy w Chojnicach przyjął 896 pacjentów, z czego 69 osób było z powiatu człuchowskiego. Z kolei w dniach 1-15 lipca 2020 roku (to pierwsze tygodnie po konsolidacji obu lecznic) na pogotowiu przyjętych zostało 971 osób. Wśród nich 121 osób było z powiatu człuchowskiego.
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 13 sierpnia 2020, nr 33/946.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!