Cóż to była za strzelecka sobota w "grodzie tura". Chojniczanka wysoko pokonała przedostatni w tabeli GKS Bełchatów. Żółto-biało-czerwoni strzelili rywalowi aż pięć goli i nie stracili żadnego. Dla zespołu Tomasza Kafarskiego było to siódme zwycięstwo w tym sezonie.
Cóż to była za strzelecka sobota w "grodzie tura". Chojniczanka wysoko pokonała przedostatni w tabeli GKS Bełchatów. Żółto-biało-czerwoni strzelili rywalowi aż pięć goli i nie stracili żadnego. Dla zespołu Tomasza Kafarskiego było to siódme zwycięstwo w tym sezonie.
Pierwsza połowa nie zapowiadała takiej demolki. Gospodarze po 45 minutach prowadzili "tylko" 1:0 po golu Artura Pląskowskiego. Worek z bramkami rozwiązał się po przerwie. Bełchatowska obrona z bramkarzem na czele zaczęła popełniać szkolne błędy. Do siatki trafiali kolejno Kamil Mazek, Michał Mikołajczyk oraz rezerwowi Mateusz Klichowicz i Tomasz Mikołajczak.
Zawodnicy MKS-u zagrali na piątkę z plusem. Szczególnie w drugiej połowie. Chojniczanie pokazali, że u siebie mają ogromną siłę ognia. W tym sezonie Chojniczanka strzeliła już 27 goli - najwięcej ze wszystkich drużyn w II lidze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!