Wszystko działo się w nocy z niedzieli na poniedziałek. Zaalarmowane służby przez kilka godzin przeczesywały rzekę Chocinę i zarośla wokół. W końcu pieszy patrol policji natrafił na zaginionego.
W nocy z niedzieli na poniedziałek (z 13 na 14 sierpnia) kajakarz zaalarmował służby, że jego kolega z drugiego kajaka zaginął. Było już po godz. 1.00 w nocy, a on najwyraźniej nie mógł odnaleźć znajomego, z którym płynął rzeką Chociną.
Na prośbę policjantów, którzy w takich przypadkach organizują i prowadzą działania, na miejsce przyjechali strażacy. - W takich sytuacjach wspieramy policję w poszukiwaniach - informuje Arkadiusz Kulesza z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Chojnicach. Strażacy byli na miejscu o godz. 1.47 - zastali tam policjantów oraz zgłaszającego, czyli drugiego kajakarza. Zajęli się między innymi oświetleniem miejsca poszukiwań, nad Chocinę zadysponowano też łódź. W akcję poszukiwawczą byli zaangażowani nie tylko zawodowi strażacy, ale także ochotnicy z pobliskich jednostek OSP w Swornegaciach i Konarzynach.
Przez około dwie godziny ratownicy przeczesywali okoliczne zarośla, sprawdzali też odcinek rzeki, którym ostatnio płynął zaginiony. Niespodziewanie trafili na mężczyznę.
- Osoba ta została odnaleziona przez pieszy patrol policji. Mężczyzna znajdował się kilkaset metrów powyżej miejsca, w którym ostatnio był widziany - relacjonuje Arkadiusz Kulesza z KP PSP w Chojnicach.
Mężczyzna spał w trawie, wciąż siedząc w kajaku. Ratownikom tłumaczył, że po prostu zasnął. Najwyraźniej nie był świadomy zamieszania, jakie wywołał.
Strażacy pomogli policji ewakuować kajakarza, któremu na szczęście nic groźnego się nie stało. Cała akcja trwała ok. 3,5 godziny, a strażacy wrócili do jednostki o godz. 5.21.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze