Chojniczanka kolejny raz rozczarowała swoich kibiców. MKS przegrał 1:3 u siebie ze Stomilem Olsztyn. Gospodarze jako pierwsi wyszli na prowadzenie. Jednak później warunki dyktowali goście, którzy w drugiej połowie zadali dwa decydujące ciosy.
Chojniczanka kolejny raz rozczarowała swoich kibiców. MKS przegrał 1:3 u siebie ze Stomilem Olsztyn. Gospodarze jako pierwsi wyszli na prowadzenie. Jednak później warunki dyktowali goście, którzy w drugiej połowie zadali dwa decydujące ciosy.
Żółto-biało-czerwoni mają osiem punktów po ośmiu spotkaniach Fortuny I ligi. Chojniczanie po tej kolejce pozostaną na trzecim miejscu od końca. Mniej oczek na koncie mają tylko Odra Opole i Chrobry Głogów. MKS mógł podreperować dorobek w sobotę w spotkaniu ze Stomilem Olsztyn. Wszystko zaczęło się zgodnie z planem. Krystian Wachowiak zdobył gola na 1:0. Jak się okazało było to pierwsze, a zarazem ostatnie trafienie miejscowych. Do przerwy był remis 1:1. Wyrównał doświadczony Grzegorz Lech. Po przerwie "Duma Warmii i Mazur" postawiła kropkę nad "i". W 70. minucie ładnym strzałem popisał się Artur Siemaszko. Natomiast w już w doliczonym czasie gry rezerwowy Oktawian Skrzecz wykazał się dużym spokojem i ładną podcinką pokonał Radosława Janukiewicza.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!