W Debrznie odbywały się procesy czarownic. Kat do wykonywania wyroków przyjeżdżał z Chojnic. Na pamiątkę tamtych wydarzeń w Debrznie co roku odbywa się Wiedźmobranie.
Impreza zgromadziła rekonstruktorów średniowiecznych, którzy zapewniali miejskiej gawiedzi atrakcje: strzelanie z łuków, walki na miecze, czy pokazy działania pierwszej broni palnej. Można było spróbować pysznych potraw przygotowanych przez lokalne gospodynie, z czego dużą popularnością cieszył się żurek z wkładem. Był też szeroki wybór herbatek sporządzonych przez Marię Wójcik, zielarkę ze Skowarnek – nawiasem pisząc – oskarżoną później w procesie pokazowym jako edukatorkę młodych wiedźm.
Właśnie – pokaz procesu o czary – dzięki swobodnej interpretacji aktorów biorących w przedstawieniu – okazał się najlepszym uzupełnieniem całego dnia. Scenariusz spektaklu napisała Anna Koprowska-Głowacka – specjalistka od procesów czarownic, autorka wielu książek o pomorskich legendach i wiedźmach, a ostatnio znana z publikacji „Legendy ziemi człuchowskiej”, którą napisała wspólnie z regionalistą Adamem Satro. Ten ostatni był głównym sędzią w pokazowym procesie, a autorka scenariusza – główną oskarżoną. Scenariusz się jednak nie kleił. Skład sędziowski, w tym redaktor naczelny „Czasu Chojnic” – Argymir Iwicki oraz rajca Mariusz Mądrzyk – dokładali do oskarżonej wiedźmy Anna coraz to kolejne osoby, w tym te z niczego nie spodziewającej się publiczności.
Wszystko działo się jak w procesie Kafki, nikt nie mógł się spodziewać, że rola świadka okaże się wkrótce rolą współoskarżonej. Katarzyna Turzyńska i Ewa Róg, jako kobiety, miały ciężko, bo z racji swej płci były już tym samym faktem mocno obciążone. Upiekło się Jackowi Włodarczykowi, regionaliście z Lipki, który obciążył świadków i sam wywinął się od stosu. Wiedźma i zielarka Maria ze Skowarnek też uniknęła spalenia. Sam rajca Argymir wskazywał na jej winę, bo wiedźma dokumentował swoje zielarsko-czarnoksięskie procedery na częstych wpisach na Facebook’u. W końcu została skazana na chłostę pokrzywami i wygnanie z gminy. O mały włos w proces wmanipulowano by Darka Staneckiego, miejskiego pazia, ale że zasłużył się dla grodu zapisywaniem wydarzeń w formie video, skład sędziowski pominął go w poszerzaniu ławy oskarżonych. Włosy z głowy rwał Krzysztof Myhal, który był reżyserem przedstawienia, ale nic w pewnym momencie nie szło według scenariusza, a fantazja sędziów i rajców rozkręcała się w najlepsze. Niewiele by brakowało, aby do oskarżonej wiedźmy Anny dołączył Łukasz z Rzeczenicy.
„Cóż mam sądzić, ja grzesznik? Ale wiem, co stoi w świętej księdze. W Księdze Wyjścia, w rozdziale 17, w wersie 22 jest napisane: „Czarownicy żyć nie pozwolisz”. Tak mówi święta księga i nią się kierować winniśmy.”
Reklama
Tak miał zakończyć się proces, ale rajca Argymir nieco zmanipulował ten punkt scenariusza.
„W konstytucji i księdze rodzaju i nieurodzaju zapisano, że czarownicy żyć nie pozwolisz”
A jaki miał być finał?
Zatem wyroki ustalone. Wstańcie, służebnice diabła. Rada podjęła decyzję i zawiadamia was o wyrokach. Anna z Debrzna i Katarzyna z Debrzna zostają skazane na spalenie na stosie za swoje uczynki. Kara zostanie wykonana jutro o świcie, a wasze prochy zostaną wrzucone do rzeki Debrzynki, bo nie zasługujecie na pochówek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze