Reklama

Starosta: to samochód poniżej średniej klasy

16/03/2020 07:30

Po interpelacji złożonej przez radną Mirosławę Dalecką temat nowego auta zakupionego w Starostwie Powiatowym w Chojnicach wybrzmiał ponownie na sesji. Marek Szczepański uważa, że zakup pojazdu zwróci się w ciągu dwóch lat.

Po interpelacji złożonej przez radną Mirosławę Dalecką temat nowego auta zakupionego w Starostwie Powiatowym w Chojnicach wybrzmiał ponownie na sesji. Marek Szczepański uważa, że zakup pojazdu zwróci się w ciągu dwóch lat. 

O zakupie samochodów przez chojnickie starostwo napisaliśmy w poprzednim numerze „Czasu Chojnic”. Powiat nabył SUV-a volvo XC40 i minivana toyotę proace. Oba wozy kosztowały łącznie ponad 300 tys. zł. To właśnie to pierwsze auto za około 159 tys. zł budzi większe kontrowersje, ponieważ jak poinformował starosta Marek Szczepański, właśnie je będzie wykorzystywać do celów prywatnych. W odpowiedzi na interpelację starosta zarzuca, że radna bez sukcesów próbuje stawiać diagnozę psychologiczną. „Pominę fakt, iż w niektórych interpelacjach czy też zapytaniach próbuje Pani dokonywać wręcz freudowskiej psychoanalizy mojej osoby, nota bene nieudolnie (...), co budzi moje zakłopotanie i zdumienie, lecz polemizować z nimi nie będę” – pisze. Dodaje także, że na zakup auta nie ogłoszono przetargu, a kupiono je na podstawie zamówienia publicznego.
Wstydziłbym się
Sławomir Rząska podziękował staroście. – Dziękuję, że na poprzednim posiedzeniu zwrócił mi pan uwagę, że jestem z opozycji. Dziękuję, bo jakbym był w koalicji, to bym się wstydził – mówił. Nawiązywał przy tym do wcześniejszych kontrowersyjnych tematów poruszanych przez opozycję, jak np. stanowisko etatowego członka zarządu, dodatki do płacy dla wicestarosty (za usuwanie skutków zimy) oraz właśnie zakup nowego samochodu służbowego, który starosta będzie wykorzystywać do celów prywatnych. Radny dopytywał też, czy nie taniej byłoby, gdyby starosta za wyjazdy pobierał kilometrówkę.
Kierowcy nie zatrudnią
Jak przekonywał Szczepański, bardziej opłacalne jest dojeżdżanie w miejsca spotkań na własną rękę niż zatrudnianie kierowcy. – To jest samochód nawet nie średniej klasy, a trochę poniżej. Wartość tego pojazdu przy niezatrudnianiu kierowcy zwróci się w ciągu dwóch lat – mówił podczas posiedzenia Szczepański. Dodaje także, że auto będzie służyć również innym pracownikom urzędu, którzy mają uprawnienia, a będą musieli dojechać np. na szkolenie. – Koledzy starostowie mają kierowców, my nie planujemy na ten moment takiego przyjmować. Jestem na tyle sprawny, że podróże czy do Warszawy, czy Gdańska, czy Bydgoszczy mogą odbywać się bez udziału kierowcy – dodał włodarz. Zapewnił także, że nigdy nie pobierał kilometrówki, a w wielu przypadkach używał także swojego prywatnego samochodu do celów służbowych. – A mógłbym, bo pobieranie kilometrówki to nie wykroczenie, a standard w innych jednostkach – stwierdza.
Prawo dopuszcza
Służbowe volvo będzie używane przez starostę również do prywatnych wyjazdów. Jak zaznacza, wszystko odbywać się będzie zgodnie z procedurami. – Przede wszystkim jest to samochód służbowy. Prawo dopuszcza, abym z niego korzystał prywatnie. Czy w odczuciu pana, znajomych albo wyborców, jak to się często mówi, jest to słuszny kierunek działania, to już jest subiektywna ocena – zwrócił się włodarz do Rząski.
W materiałach sesyjnych znalazł się także zapis dotyczący „modernizacji sieci komputerowej, zakupu sprzętu informatycznego, wyposażenia samochodu i innych inwestycji”, na które przeznaczono w budżecie 70 tys. zł. Jak mówiła podczas sesji skarbniczka Elżbieta Smaglinska, jeśli chodzi o samochód, to w tej kwocie znalazła się np. wymiana opon.

Reklama

fot. sta

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 5 marca 2020, nr 10/923

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości