Od kilku tygodni strażacy mają w garażu dwa nowe auta: fiata freemont, którym jeździ dowódca, oraz forda transita, przydatnego przy dbaniu o zaopatrzenie jednostki. Oba samochody są nowe.
Od kilku tygodni strażacy mają w garażu dwa nowe auta: fiata freemont, którym jeździ dowódca, oraz forda transita, przydatnego przy dbaniu o zaopatrzenie jednostki. Oba samochody są nowe.
Fiat freemont to lekkie auto specjalne do rozpoznania ratowniczego. Jeździ nim dowódca. Zdarza się, że kieruje akcją nie tylko zawodowych strażaków, ale też druhów OSP. - Wcześniej używał nissana, którego na razie cały czas mamy na stanie. Nowy samochód ma napęd na cztery koła, co na pewno się przydaje w trudnym terenie – tłumaczy Marcin Wróblewski, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Chojnicach. - Ma też automatyczną skrzynię biegów, a to bardzo ułatwia poruszanie się po mieście. Dzięki temu kierowca może jeszcze bardziej się skupić na omijaniu przeszkód i bezpiecznej jeździe.
- Auto jest bardzo wygodne – mówi Rafał Buszek, zastępca dowódcy jednostki, który często siada za kierownicą fiata.
Będzie oszczędniej
Na fiata strażacy dostali ok. 60 tys. zł z WFOŚiGW, 45 tys. zł z gminy Chojnice za pośrednictwem wojewódzkiego funduszu wsparcia, a 10 tys. zł od wojewody. Podobne auta trafiły również do innych jednostek w województwie, a przetarg zorganizowała komenda wojewódzka PSP w Gdańsku.
Na drugi samochód, forda transita, zrzuciły się także lokalne samorządy. 50 tys. zł przekazała komenda wojewódzka PSP, 30 tys. zł – powiat, 12 tys. zł – miasto Chojnice, po 5 tys. zł nadleśnictwa Rytel i Przymuszewo, a 2 tys. zł Nadleśnictwo Czersk. Van może zabrać aż dziewięć osób. Podobnie jak fiat jest wyposażony w hak holowniczy. - Oba auta mają nowe silniki, a to wiąże się też z mniejszym zużyciem paliwa i oszczędnościami – dodaje Wróblewski.
Do węży i papieru ksero
Transit został kupiony w miejsce starszego lublina, przekazanego już jednej z jednostek OSP. - Ford służy przede wszystkim do zadań kwatermistrzowskich związanych z zaopatrzeniem. Musimy przecież mieć czym przewieźć na przykład węże, opony, środki czystości czy choćby papier do ksero – wyjaśnia Wróblewski. - Dzięki temu, że auto jest dziewięcioosobowe, może też zabrać strażaków na konferencję czy dowieść komisję na zawody sportowe OSP.
Samochód raczej nie będzie wykorzystywany do działań ratowniczych, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to też może wyjechać do akcji. - Jest w rezerwie. Może na przykład dowieźć butle albo beczki na rozlaną ropę – dodaje Wróblewski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!