Chojniczanka zmazała plamę po dwóch porażkach z rzędu. Żółto-biało-czerwoni nie mieli litości dla młodzieży z rezerw Śląska Wrocław. MKS wygrał 6:0, a hat tricka ustrzelił Szymon Skrzypczak. Pierwsze minuty w chojnickim zespole zaliczył Peter Kleščík. Słowak wyszedł w pierwszym składzie.
Chojniczanka zmazała plamę po dwóch porażkach z rzędu. Żółto-biało-czerwoni nie mieli litości dla młodzieży z rezerw Śląska Wrocław. MKS wygrał 6:0, a hat tricka ustrzelił Szymon Skrzypczak. Pierwsze minuty w chojnickim zespole zaliczył Peter Kleščík. Słowak wyszedł w pierwszym składzie.
Pierwsze minuty nie zapowiadały takiej kanonady strzeleckiej. Gospodarze wyszli na prowadzenie dopiero w 25. minucie za sprawą celnej główki Szymona Skrzypczaka. Chwilę przed przerwą zrobiło się 2:0. Tym razem piłkę w siatce umieścił Tomasz Mikołajczak. Kapitan MKS-u popisał się fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego.
Do prawdziwej "masakry" doszło między 46 i 67 minutą drugiej części. Chojniczanie prawie każdą okazję zamieniali na gola. Najpierw drugie trafienia zaliczyli Skrzypczak i Mikołajczak. Na 5:0 podwyższył Mateusz Klichowicz. Natomiast kropkę nad "i" postawił Skrzypczak. Napastnik tym samym skompletował hat tricka - pierwszego w żółto-biało-czerwonych barwach.
MKS zbliżył się do prowadzącej dwójki z Katowic i Polkowic. Trzeba jednak pamiętać, że GKS i Górnik nie grały w środę przez problemy z koronawirusem. Kolejne spotkanie Chojniczanka zagra w niedzielę w Kaliszu z KKS-em. Początek o godz. 17.50.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!