Wilgotność ściółki w lesie spada nawet do 10 procent. Oznacza to, że jest strasznie sucho. W weekend strażacy kilka razy wyjeżdżali do pożarów lasów i traw.
Wilgotność ściółki w lesie spada nawet do 10 procent. Oznacza to, że jest strasznie sucho. W weekend strażacy kilka razy wyjeżdżali do pożarów lasów i traw.
Najbardziej sucho było w niedzielę rano. Wilgotność leśnej ściółki sięgnęła zaledwie 10 procent. Strażacy przez cały weekend wyjeżdżali do małych pożarów trwa i leśnego poszycia. Co gorsze nie ma na razie nadziei, że spadnie porządny deszcz.
Susza martwi leśników
W okresie w którym rosną jagody i grzyby, nadleśnictwa już zarządzałyby zakazu wstępu do lasu. Na razie tego nie robią. Nie ma sensu, bo ludzi w lesie dużo teraz i tak nie ma. Zagrożenie pożarowe jest jednak ogromne. Ściółka jest sucha jak pieprz. Jedna iskra wystarczy do wywołania pożaru. - Martwi nas nie tylko zagrożenie pożarowe. Nie wiadomo co po takiej suszy będzie z nasadzeniami drzew – mówi Leszek Popowski, nadleśniczy z Rytla. W Nadleśnictwie Rytel nasadzono w kwietniu aż 160 hektarów lasu. Susza może zabić młode drzewka.
Nie ma na razie nadziei
Ściółka jest straszeni sucha, ale leśnicy z coraz większym przerażeniem patrzą też na wilgotność gleby. Jeszcze w kwietniu nie było źle, ale teraz z dnia na dzień jest coraz gorzej. - Przecież tej wiosny praktycznie jeszcze nie padało. To nie jest dobrze dla wegetacji leśnych roślin – mówi Leszek Popowski. - Z utęsknieniem czekamy na deszcz. Jednak prognozy, które do nas docierają nie napawają nas optymizmem. Na opady się nie zanosi i to przez dłuższy czas – dodaje nadleśniczy z Rytla.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!