Powiatowi radni Prawa i Sprawiedliwości wydali oświadczenie. Chcą obniżyć pensje członków zarządu i diety radnych o 20 procent. Co na to rządzący starostwem i inni radni?
Powiatowi radni Prawa i Sprawiedliwości wydali oświadczenie. Chcą obniżyć pensje członków zarządu i diety radnych o 20 procent. Co na to rządzący starostwem i inni radni?
Wszystko zaczęło się od emocjonalnego wystąpienia starosty Stanisława Skai na ostatniej sesji rady powiatu. Dyskusja toczyła się nad podwyżkami dla pracowników, na które wciąż naciska klub PiS-u oraz nad zmniejszeniem powiatowych pieniędzy na kulturę i sport młodzieży. Starosta mówił o konieczności zaciskania pasa i raczej o cięciu wynagrodzeń, a nie ich podwyższaniu. Stanisław Skaja w końcu zdenerwował się i rzucił, że może lepiej zmniejszyć diety radnym.
Wniosek PiS-u
– Starosta na sesji mówił o złej sytuacji finansowej powiatu. Zdjęto 60 tysięcy złotych z kultury i sportu młodzieżowego. Do tego starosta zaczął mówić, żeby oszczędzanie zacząć od nas samych. Stąd nasz wniosek o obniżenie diet i wynagrodzeń – mówi radny PiS-u Wojciech Rolbiecki. Wnioskujący twierdzą też, że kolejnym impulsem do działania jest wizja obniżenia dodatków funkcyjnych dla pracowników powiatowych na kierowniczych stanowiskach. – Starosta zamierza obniżyć wynagrodzenia pracownikom funkcyjnym o 300 złotych. To ma w skali roku dać oszczędności rzędu 170 tysięcy złotych. Radni PiS-u zawsze byli przeciwni obniżaniu pensji pracowników – dodaje Rolbiecki. Aleksander Mrówczyński wyliczył, że mniejsze o 20 procent wynagrodzenia dla Stanisława Skai, Przemysława Bieska-Talewskiego, Marka Szczepańskiego oraz obcięcie diet radnych o jedną piątą da w ciągu roku 190 tysięcy złotych oszczędności.
Duża kasa na pensje zarządu
Wojciech Rolbiecki wylicza dalej. – Jedna dziesiąta pieniędzy na wynagrodzenia w starostwie trafia do trzech osób w zarządzie powiatu – mówi. – Diety radnych też są duże. W gminie Chojnice najniższa to około 450 złotych, w mieście około 750 złotych. Radni powiatowi dostają conajmniej 1 200 złotych – mówi. W starostwie odbyło się już nawet spotkanie w tej sprawie. Klub PiS nalegał i rządzący powiatem się z nim spotkali. – Nagle się okazało, że zarząd nie chce zmian w wynagrodzeniach. Starosta mówił, że budżet powiatu nie jest zagrożony. Dziwne, chyba sytuacja poprawiła się z dnia na dzień, bo wcześniej słyszeliśmy, że jest bardzo źle – relacjonuje Wojciech Rolbiecki.
Inaczej o spotkaniu mówi Stanisław Skaja. W oświadczeniu wydanym przez powiat czytamy, że cięcia będą zasadne wtedy, kiedy sytuacja finansowa powiatu się pogorszy. Na razie nie ma zagrożenia dla budżetu na 2012 rok i przy odpowiedniej dyscyplinie finansowej także ten z 2013 nie będzie najgorszy.
Polityczna zemsta?
Stanisław Skaja mówi, że inicjatywa PiS-u to działanie populistyczne i pod publikę. – Budżet powiatu nie jest niczym zagrożony. Jeśli tak będzie, zaczniemy cięcia płac od tych, którzy najwięcej zarabiają. Najpierw od siebie – zapewnia starosta. – Działanie radnych PiS-u to zemsta na mnie. Ten wniosek padł za karę – dodaje Stanisław Skaja.
Zarząd powiatu zasugerował radnym z opozycji, żeby wnieśli na radę uchwałę dotyczącą zmniejszenia wynagrodzeń. Tak też się stanie. Klub PiS w oświadczeniu, które rozesłał do dziennikarzy, zapowiada, że na najbliższej sesji taki wniosek padnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!