Reklama

W Chojnicach pojawią się łąki kwietne

Jaka jest strategia miasta Chojnice względem koszenia trawników? Rozmowa z Waldemarem Spichalskim, ogrodnikiem miejskim.

Ile właściwie trawników należy do miasta Chojnice?

Da się to policzyć, ale trzeba pamiętać, że nie wszystkie trawniki są równo koszone. Dochodzą też ciągle nowe, bo miasto kończy inwestycje, a na nich pojawiają się nowe trawniki. Ubywają też, bo odbierają je z kolei nowe inwestycje. W sumie w Chojnicach mamy obecnie 645 tysięcy metrów kwadratowych trawników.

I kto to kosi? Ile kosztuje koszenie trawników?

Ceny koszenia trawników wzrosły. W ubiegłym roku płaciliśmy 16 złotych za sto metrów kwadratowych. W tej chwili mamy ponad dwadzieścia złotych. Usługę tę wykonuje dla miasta firma AGRO-POL z Nieżychowic. Miasto ogłosiło przetarg i to była jedyna firma, która chciała dla nas kosić trawniki. Umowę zwarliśmy tak, żeby tereny zielone były koszone na zlecenie. Nie cyklicznie, na przykład raz w miesiącu, tylko wtedy, gdy uznamy, że trzeba kosić.

Reklama

To gdzie głównie pojawiają się kosy spalinowe?

Kosimy głównie place i ulice, które znajdują się w centrum miasta. Aczkolwiek ograniczamy to koszenie. Bo jest to uzależnione od pogody i od funduszy, które możemy przeznaczyć na tę usługę. Obecnie jest tendencja do zakładania łąk kwietnych i rzadszego koszenia. Chodzi o przytrzymywanie wody w gruncie. Ale nie zawsze się to mieszkańcom podoba. Dostajemy dużo telefonów, żeby kosić częściej, albo żeby wykosić przed ich domami. Kosimy głównie te tereny, które wpływają na wizerunek miasta – przede wszystkim główne ulice. W tym roku ograniczamy koszenie ze względu na pogodę. Słuchamy też głosów ze społeczeństwa, żeby mniej kosić. Zaczęliśmy też to później robić. Robimy większe przerwy między koszeniami. Nie wszystkim mieszkańcom się to podoba. Części tak – więc jesteśmy między młotem a kowadłem.

Reklama

A czy dałoby się w ogóle nie kosić?

Raczej nie. Ale można ograniczyć koszenie tak jak na łąkach – do jednego, dwóch pokosów. Robi się to jednak uciążliwe. Trawa przy ulicach może zasłaniać widoczność. Kosić trzeba przede wszystkim place zabaw. Niekoszona trawa sprzyja występowaniu kleszczy i komarów. Utrudnia też chodzenie czy bieganie. Na trawnikach miejskich nie kosimy tak często jak w przydomowych ogródkach – raz w tygodniu. Jeżeli nie ma opadów, to robimy to raz w miesiącu. Przy dużych opadach – dwa razy. Staramy się pozostawiać nieskoszone tereny, na których widać takie rośliny jak żywokost, maki, czy chabry. Jak są długotrwałe upały, to staramy się w ogóle nie kosić, bo wypala to trawę, która później wolno odrasta. Ekonomicznie miałoby to sens, bo rzadziej by się w późniejszym czasie przycinało trawę. No ale jest to już udowodnione, że wysoka trawa dobrze przytrzymuje wodę w glebie. I o to chodzi. O przytrzymanie wody.

Reklama

Czy w Chojnicach zobaczymy wreszcie łąki kwietne?

Planujemy zakładanie łąk kwietnych na szerokich pasach przy ulicach oddawanych do użytku – chodzi tu na przykład o ulicę Wyszyńskiego, czy Rzepakową. Jest tylko z nimi jeden problem. Trzeba je odnawiać co dwa lata, żeby faktycznie były ładne. Mam to przetestowane na terenie Parku Tysiąclecia. W trzecim, czwartym roku to one wyglądają już monolitycznie. Dominuje krwawnik, oset albo perz, który wyniszcza pozostałe, ciekawe rośliny. Trzeba też pamiętać, że łąka kwietna ładnie wygląda wiosną w czasie kwitnienia. Poza tym na takich łąkach rosną wysokie rośliny, które po wiatrach czy deszczach położą się i będą nieestetycznie wyglądać.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości