Monika Jankowska z Lubni miała w kwietniu poważny wypadek samochodowy. Trwa walka o jej powrót do zdrowia. Zbierane są pieniądze na jej rehabilitację i pomoc rodzicom pani Moniki w wychowywaniu wnuka Kiliana.
Tragiczny wypadek miał miejsce 16 kwietnia o godzinie 02:56 na drodze wojewódzkiej nr 235 w miejscowości Raduń w gminie Dziemiany w powiecie kościerskim. 21-letnia mieszkanka powiatu chojnickiego, prowadząca volkswagena, zjechała na łuku z drogi i uderzyła w drzewo. W ciężkim stanie została przewieziona do szpitala w Kościerzynie. Służby ratunkowe, w tym ratownicy medyczni i strażacy, błyskawicznie wydobyli ją z poważnie uszkodzonego samochodu. Niestety, z uwagi na niekorzystne warunki pogodowe, niemożliwe okazało się wsparcie helikoptera. Stan Moniki po dotarciu do szpitala był bardzo poważny, z licznymi poważnymi obrażeniami, w tym rozległymi złamaniami kończyn - w tym otwartym złamaniem prawego uda, złamaniami żeber, a nawet szczęki. Dodatkowo wystąpiła wysoka gorączka, sepsa oraz poważne uszkodzenie wielu narządów. Jednak najcięższym urazem okazało się rozległe uszkodzenie aksonów w lewej półkuli mózgu wraz z uszkodzeniem pnia mózgu, co skutkowało całkowitą utratą świadomości i kontaktu.
Lekarze przedstawili bardzo pesymistyczne prognozy, wskazując na minimalne szanse na powrót do zdrowia.
Rodzina się jednak nie poddała. Założyła w tym celu zbiórkę na portalu zrzutka.pl.
- Najbardziej zależy mi, żeby pomóc i odciążyć rodziców, z którymi siostra teraz mieszka. Jest ciężko. Dwa tygodnie rehabilitacji kosztuje 12,5 tysiąca złotych. Ale chcemy Monikę postawić na nogi. Do tej pory cały czas leżała. Trudno też się z nią rozmawia. Widać, że nas rozumie, ale odpowiada tylko pojedynczymi, prostymi wyrazami – mówi Wojciech Jankowski, brat pani Moniki.
W obliczu tej trudnej sytuacji, rodzina potrzebuje wsparcia i solidarności ze strony społeczności. Wsparcie finansowe, wsparcie emocjonalne oraz każda pomoc, która mogłaby zmniejszyć ich ciężar, zostanie głęboko doceniona.
Rodzina skontaktowała się ze specjalistycznym centrum rehabilitacji dla trudnych urazów neurologicznych,
- To może być jedyna szansa na odzyskanie zdrowia przez Monikę. To centrum wybudziło ponad 300 osób, przywracając im pełną sprawność, co sprawia, że wierzymy w sukces w przypadku Moniki – głosi wpis w opisie zrzutki.
Niestety, NFZ nie refunduje opieki w tym ośrodku, co oznacza, że konieczne jest pokrycie kosztów pobytu z własnych środków finansowych. Wysokie koszty, związane z transportem medycznym, codziennymi dojazdami, pobytem opiekuna, profesjonalną opieką personelu medycznego, wielogodzinnymi sesjami rehabilitacyjnymi, leczeniem specjalistów (neurolog, ortopeda, anestezjolog, prawnik, psycholog itd.), opatrunkami, materacami przeciwodleżynowymi, pielęgnacją oraz rehabilitacją pacjenta w tak krytycznym stanie, to obciążenie finansowe, które sięga nawet 40 tysięcy złotych miesięcznie, przez co najmniej trzy miesiące. To ogromny ciężar dla całej rodziny, który staje się nie do udźwignięcia.
Pani Monika ma czteroletniego syna Kiliana, który nie rozumie, co się dzieje z jego mamą. Do tej pory pani Monika wychowywała syna samotnie, wraz z pomocą byłego partnera. Teraz musieli się nim zająć dziadkowie. To kolejny obowiązek, który wzięli na siebie rodzice Moniki Jankowskiej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze