Do redakcji Czasu Chojnic zgłosiła się pani Weronika Ostrowska, która w niedzielę 23 listopada 2025 roku przeżyła tragedię, jakiej – jak mówi – nie potrafi unieść sama. W pożarze swojego mieszkania straciła praktycznie wszystko. Zginęła jej ukochana kotka, a pies Simba w ciężkim stanie walczy o życie w klinice weterynaryjnej w Chojnicach.
Pożar wybuchł około godziny 20.40. Do chojnickiej straży pożarnej wpłynęło zgłoszenie o eksplozji pieca na pellet w jednym z budynków przy ulicy Zielonej. W tym czasie pani Weronika przebywała na jarmarku świątecznym w Bydgoszczy.
– Po powrocie zobaczyłam, co stało się pod moją nieobecność. W mieszkaniu unosił się dym, a wokół panowała przerażająca cisza. Cisza, która mówiła, że coś stało się moim zwierzętom – relacjonuje.
Wśród zniszczeń odnalazła swojego psa Simbę. Leżał ukryty pod spaloną kanapą. Przeżył, ale jego stan jest bardzo ciężki. Wciąż wymaga intensywnego leczenia i specjalistycznej opieki. Kotki, niestety, nie udało się uratować.
Mieszkanie pani Weroniki wymaga generalnego remontu. Zniszczone zostały sprzęty, meble, ściany i instalacje. Rodzina i przyjaciele otoczyli ją wsparciem, jednak koszty leczenia zwierzaka oraz odbudowy mieszkania przekraczają ich możliwości.
– Świąt na pewno nie spędzimy w domu, ale marzymy, by jak najszybciej do niego wrócić. Najważniejsze jest teraz życie Simby. Chcę zrobić wszystko, żeby mu pomóc – mówi pani Weronika.
Zwraca się z prośbą o wsparcie wszystkich, którzy mogą pomóc, choćby najmniejszą wpłatą.
Każda złotówka przeznaczona będzie na ratowanie życia Simby oraz na odbudowę jej domu – miejsca, które w jednej chwili przestało istnieć.
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze