Reklama

Wójt Szczepański: nie jestem twórcą betonozy!

Właściciele działek chcą budować domy na półwyspie Miechurz. Gmina chce chronić krajobraz i przyrodę. Kto ma rację?

- Chyba jestem ostatnim człowiekiem w Polsce, a na pewno jednym z ostatnich w gminie Chojnice, który chciałby betonozy – zarzeka się wójt gminy Chojnice, Zbigniew Szczepański.

Co miałoby o tym świadczyć?

Wójt przypomina, że przeszło dziesięć lat temu z jego inicjatywy Rada Gminy Chojnice uchwalała plan miejscowy na Wolności w Charzykowach, w którym znalazł się zakaz jakiejkolwiek zabudowy kubaturowej.

- Chodziło wtedy o to, by dla potomnych zachować w stanie nienaruszonym tamtejsze tereny bagienne i łęgowe – przypomina wójt.

Reklama

Wojewoda i Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał wtedy prawidłowość uchwały rady gminy. Jednak po kilku latach właściciele terenów położonych wokół Wolności zaskarżyli ten plan miejscowy, a sąd uznał, że gmina nadużyła władztwa planistycznego.

- Sąd wyszedł z założenia, że jeżeli wokół Wolności są już dwie inne formy ochrony przyrody – Zaborski Park Krajobrazowy i Obszar Natura 2000 i dodatkowo jest tam otulina parku narodowego, to te instytucje wystarczają do ochrony przyrody na tamtym terenie – mówi włodarz gminy.

Reklama

Tymczasem pojawił się kolejny przypadek, gdy gmina chce stawać na straży środowiska naturalnego. Tym razem chodzi o półwysep Miechurz na jeziorze Karsińskim.

- Ósmego marca WSA w Gdańsku unieważnił plan miejscowy w Małych Swornegaciach w stosunku do terenów na tym półwyspie – mówi wójt Szczepański.

Znowu gmina nadużyła władztwa planistycznego.

W jaki sposób?

Gmina przedkładała ochronę przyrody i krajobrazu na półwyspie Miechurz nad prawami właścicieli tych terenów.

Co to oznacza?

Skoro założenia planu wykluczają możliwość zabudowy na położonych tam nieruchomościach, to ograniczają istotnie prawo do korzystania z nieruchomości – mówi orzeczenie WSA.

Reklama

Wójt jest zbulwersowany takim stanowiskiem sądu.

- Idąc tym tokiem rozumowania, każdy może kupić sobie kawał ziemi gdziekolwiek i tam sobie budować. To po co jest ustawa o samorządzie terytorialnym, po co zadanie własne gminy o planowaniu przestrzennym? Jestem zaskoczony tym wyrokiem – komentuje Zbigniew Szczepański.

Półwysep Miechurz ma 60 hektarów powierzchni. Działki posiada tam czterdziestu jeden właścicieli. Wójt obawia się, że wkrótce cały półwysep będzie wyglądał jak jeden wielki, dziki kemping.

Reklama

Co zamierza więc uczynić gmina?

- Przygotowujemy się do złożenia skargi kasacyjnej. Nie zgadzamy się z wyrokiem WSA. Jeżeli w tym przypadku podważa się nam władztwo planistyczne, to co w takim razie może jeszcze gmina? - uważa wójt gminy.

Skarga skierowana jest do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Póki co, aż do ostatecznego wyroku NSA, na półwyspie Miechurz obowiązuje plan miejscowy, który zabrania stawiania jakichkolwiek budowli.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości