Znowu na wyjeździe im nie wyszło. Chojniczanka miała przewagę prawie w każdej statystyce spotkania w stolicy województwa podkarpackiego. Niestety przegrała w tej najważniejszej - w golach. - Cztery strzały rywala i trzy gole. Fantastyczna skuteczność. My 17 uderzeń i jeden gol. Słaba skuteczność - powiedział po spotkaniu Krzysztof Brede.
Żółto-biało-czerwoni pojechali na drugi koniec Polski (Chojnice i Rzeszów dzieli ponad 600 km) z mocnym postanowieniem podreperowania dorobku punktowego. MKS po dobrym starcie (2:0 ze Skrą) zainkasował tylko jedno skromne oczko (1:3 z Chrobrym i 1:1 z Puszczą). Czwartym rywalem chojniczan w tym roku była Stal Daniela Myśliwca - asystenta Przemysława Cecherza w Chojnicach (jesień 2018). Zresztą w składzie biało-zielonych możemy znaleźć aż trzech byłych graczy Chojniczanki. To Bartosz Wolski, Krzysztof Danielewicz i Krystian Wachowiak. W podstawowym składzie wyszedł tylko ten pierwszy.
Stal i Chojniczanka to dobrzy znajomi jeszcze z II-ligowych bojów. Drużyny świętowały awans do I ligi w tym samym czasie. Jednak już na zapleczu Ekstraklasy lepiej radzą sobie rzeszowianie. Podopieczni Myśliwca cały czas "kręcą się" w okolicach TOP6. O tym samym może tylko pomarzyć Chojniczanka. MKS to niestety jeden z kandydatów do spadku. Zresztą wyniki 22. kolejki tak się ułożyły, że na dole zrobił się jeszcze większy ścisk. Wszystko przez zwycięstwo Skry z Podbeskidziem. Dodajmy, że dopiero w poniedziałek gra Sandecja, która może zepchnąć Chojniczankę na przedostatnie miejsce.
W niedzielnym starciu w Rzeszowie to Chojniczanka była stroną przeważającą. Co z tego skoro po 20 minutach było już 0:2 po golach Andreji Prokicia i "samobóju" Pawła Czajkowskiego. Goście atakowali, byli aktywni w ofensywie, uderzali. Nie byli jednak skuteczni jak Stal, która cztery celne uderzenia zamieniła na trzy bramki. W 60. minucie prowadzenie podwyższył Damian Michalik. Honor Chojniczanki uratował Patryk Tuszyński tuż przed końcem po ładnej asyście 17-letniego wychowanka Kacpra Korczyca.
- Stal wykorzystała kluczowe momenty, a nawet pół momentu. My tego nie zrobiliśmy. Cztery strzały rywala i trzy gole. Fantastyczna skuteczność. My 17 uderzeń i jeden gol. Słaba skuteczność. Tak wygląda piłka nożna - powiedział Krzysztof Brede. - Chciałbym aby mój zespół wyglądał tak jak w drugiej połowie. Zremisowaliśmy ją 1:1. Po taki wynik tu przyjechaliśmy. W życiu trzeba być konkretnym. My nie byliśmy i przegraliśmy mecz - dodał trener.
Kolejny mecz o punkty w lidze w piątek o godz. 20.30, w 93. urodziny klubu, z wiceliderem Ruchem Chorzów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze