Styczeń to tradycyjnie czas wzmożonego ruchu w klubach fitness i na siłowniach. Przez pierwsze tygodnie nowego roku wiele osób z entuzjazmem zabiera się za dbanie o kondycję i sylwetkę. Jak pokazuje praktyka, ten zapał często gaśnie równie szybko, jak się pojawił. O powodach tego zjawiska i sposobach, by go uniknąć, opowiada Tomasz Szultka z Szultka Sport.
– Co roku obserwujemy to samo: w styczniu kluby są pełne, a z tygodnia na tydzień coraz mniej osób wytrwa w swoich postanowieniach – mówi Tomasz Szultka. – Paradoksalnie kilka dni później pojawia się Blue Monday, czyli moment, w którym ludzie uświadamiają sobie, że ich plany już zaczęły się sypać.
Zdaniem rozmówcy problemem nie jest ani pora roku, ani pogoda. Zima wręcz sprzyja aktywności pod dachem. Prawdziwym problemem są postanowienia podejmowane z mody, a nie z potrzeby.
– Postanowienia noworoczne stały się trendem. Ludzie robią je dlatego, że robią to inni, a nie dlatego, że naprawdę chcą coś zmienić. Jeśli nie ma wewnętrznej motywacji, to taki plan nie ma szans się utrzymać – podkreśla.
Reklama
Dla wielu osób barierą jest też pierwszy krok. Przychodząc do klubu, czują się zagubieni, nie wiedzą, od czego zacząć i obawiają się, że zrobią sobie krzywdę.
– Dlatego warto skorzystać z pomocy osób doświadczonych: trenera personalnego, instruktora zajęć grupowych albo kogoś, kto po prostu wprowadzi w temat – tłumaczy Szultka. – Chodzi o to, by aktywność dawała przyjemność, a nie kończyła się bólem i szukaniem wymówek po dwóch wizytach.
Ekspert zwraca też uwagę na błąd zbyt dużych ambicji na start. Codzienne treningi od pierwszego tygodnia rzadko kończą się sukcesem.
– Na początku lepiej działać małą łyżeczką. Dwa treningi w tygodniu wystarczą. Jeśli organizm będzie chciał więcej, można dołożyć trzeci. Ale zaczynanie od siedmiu to prosta droga do wypalenia – ostrzega.
Kluczowe są cierpliwość i obserwowanie własnego ciała. Efekty nie przychodzą po kilku dniach, lecz po tygodniach lub miesiącach.
– Jeśli ktoś to zrozumie i przestanie traktować aktywność fizyczną jak krótkotrwały projekt, a zacznie jak element stylu życia, wtedy Blue Monday przestaje mieć znaczenie – podsumowuje Tomasz Szultka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze