Reklama

Atak wilka

26/10/2012 08:31

Stanisław Myszka jest przekonany, że jego cielak został pożarty przez wilka. Czy w Nadleśnictwie Przymuszewo grasuje drapieżnik i czy ludzie powinni się go obawiać?

Stanisław Myszka jest przekonany, że jego cielak został pożarty przez wilka. Czy w Nadleśnictwie Przymuszewo grasuje drapieżnik i czy ludzie powinni się go obawiać?

Zwierzęta hodowlane były uwiązane na łańcuchach. Zostały na noc na łące pół kilometra od gospodarstwa. Do ataku drapieżnika doszło z soboty na niedzielę. Gdy rankiem gospodarz szedł przepalować i napoić zwierzęta, zauważył, że jedno z nich leży bez ruchu. 

Wnętrzności na wierzchu

Widok był makabryczny, ponieważ cielak miał wyżarte całe części ciała, a wnętrzności były na zewnątrz. Stanisław Myszka jest przekonany, że to atak wilka. W pobliżu znajdowało się plastikowe wiaderko do wody. Ono także było pogryzione. – Wyglądało to tak, jakby małe wilczki się tym bawiły – mówi Stanisław Myszka. O napaści wilka ma świadczyć sposób zaduszenia zwierzęcia. – Kieł, który wbił się w gardło cielaka jest grubości długopisu – mówi Stanisław Myszka. Gospodarz już nie zostawia zwierząt na noc. Teraz przebywają w oborze. Chciałby też ostrzec innych rolników, by nie zostawiali inwentarza bez opieki. Mieszkaniec Leśna stratę wycenił na półtora tysiąca złotych. Zgłosił sprawę do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która zajmuje się takimi sprawami. – Na 90 procent ludzie z RDOŚ-u stwierdzili, że cielak został zabity przez wilka – mówi Stanisław Myszka. 

Reklama

Leśnicy widzieli ślady

Do zdarzenia doszło na terenie Nadleśnictwa Przymuszewo. – Są podejrzenia, że pojawił się wilk – mówi Zbigniew Łącki, zastępca nadleśniczego. Już w lutym leśniczy zauważyli tropy tego drapieżnika, ale na własne oczy go nie widzieli.

Nadleśniczy Artur Kowalski mówi, że dwa tygodnie temu w Widnie zostały rozszarpane owce, ale nie ma stuprocentowej pewności, że zrobiły to wilki. Zarówno nadleśniczy, jak i jego zastępca twierdzą, że drapieżniki te boją się ludzi i starają się ich unikać. – Wilk zaatakować może jedynie w wyjątkowych sytuacjach, gdy jest zagrożony bądź chory – tłumaczy Zbigniew Łącki.

Reklama

Dobre warunki

Waldemar Adamczyk, mieszkaniec Leśna, a także wicełowczy Koła Łowieckiego Bóbr z Warszawy, jest przekonany, że na terenie Nadleśnictwa Przymuszewo jest wilk. W swojej ponad 30-letniej karierze myśliwego tego drapieżnika nie spotkał. Jednak jego zdaniem wiele rzeczy wskazuje na to, że w okolicach Leśna występuje on. Robiąc oględziny, zauważył, że zwierzę zrobiło cięcie w tchawicy i cielaka zadusiło. W miejscu ugryzienia jest otwór grubości małego palca, co wskazuje na to, że zostało ono zrobione przez kieł drapieżnika.

Reklama

Ponadto objechał też teren i nie stwierdził żadnych tropów ani wilka, ani psów. – Musiał iść łąkami. Zrobił do cielaka bardzo delikatne podejście – tłumaczy. Jego zdaniem cielaka nie mogły zagryźć psy, ponieważ one przebiegają przez grunty orne i pozostawiłyby swoje ślady. Na miejscu najpewniej znaleziono by też psią sierść.

Wilk czy popielaty pies?

Już w zeszłym roku jesienią wicełowczy zauważył nietypowe zachowanie leśnej zwierzyny. – Jelenie nerwowo przebiegały chmarami. Gdy czują zagrożenie, w ten sposób reagują – mówi Waldemar Adamczyk. Dodaje, że jedna pani, która spacerowała wiosną tego roku, zauważyła popielatego psa wielkości wilka. – Na pewno nie mógł być to owczarek niemiecki – twierdzi Adamczyk. Wicełowczy dodaje, że wilki mają świetne środowisko do zadomowienia się w okolicach Leśna. Lasy obfitują tam w buki i dęby. – Stworzyliśmy im puszczańskie warunki – mówi. Nie ukrywa radości z pojawienia się wilka. – Dumą dla myśliwego jest chodzenie po łowisku, na którym jest to zwierzę – mówi myśliwy.

Reklama

Zwierzęta pod dachem

Niezwłocznie po otrzymaniu informacji od poszkodowanego odpowiednio przeszkoleni pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku udali się na wizję. – Dzięki szybkiemu zgłoszeniu szkody i pozostawieniu zagryzionego cielaka na gruncie możliwe było dokonanie oględzin. Sposób zagryzienia cielaka oraz pozostawione ślady żerowania z dużym prawdopodobieństwem wskazują na wilka bądź wilki. Zebrane materiały z wizji zostaną jeszcze zweryfikowane po konsultacji ze specjalistami krajowymi – mówi Elżbieta Klimaszewska z gdańskiego RDOŚ-u.

Reklama

Wilki unikają kontaktu z człowiekiem, jednak w okresie jesienno-

-zimowym chętnie korzystają z łatwo dostępnego pokarmu, jakim są zwierzęta gospodarskie. W tym konkretnym przypadku cielak był pozostawiony na łące przez całą noc i przywiązany łańcuchem. – Gospodarze powinni spędzać zwierzęta hodowlane z pastwisk do odpowiednio zabezpieczonych zagród lub budynków gospodarskich. W celu ochrony inwentarza godne polecenia są psy stróżujące, ogrodzenia siatkowe i elektryczne, a także tzw. fladry (chorągiewki przymocowane do linki, stanowiące ogrodzenie – przypis red.) – dodaje Elżbieta Klimaszewska.

Reklama

Będzie spotkanie

Zgodnie z ustawą z dnia 16 kwietnia 2004 roku o ochronie przyrody za szkody wyrządzone przez wilki w pogłowiu zwierząt gospodarskich przysługuje odszkodowanie. Nie należy się ono za szkody wyrządzone przez wilki wobec zwierząt gospodarskich pozostawionych w okresie od zachodu do wschodu słońca bez bezpośredniej opieki.

Hanna Dzikowska, dyrektor RDOŚ w Gdańsku, zapowiada, że w najbliższym czasie w Leśnie odbędzie się spotkanie z mieszkańcami, by w sposób obiektywny opowiedzieć o wilkach i ich zachowaniach.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości