Sprawa Eugeniusza W., radnego powiatowego oskarżonego o przywłaszczenie 30 tysięcy złotych, wciąż czeka na finał. Choć przewód sądowy dobiega końca, Sąd Rejonowy w Człuchowie poinformował, że do wydania wyroku niezbędne są jeszcze dwa nagrania wideo. Jeśli materiał uda się uzyskać, decyzja w sprawie może zapaść najwcześniej w maju.
Zeznania dwóch policjantów
Na wtorkowej rozprawie sąd przesłuchał dwóch funkcjonariuszy – to właśnie oni prowadzili czynności tuż po ujawnieniu zarzucanego czynu. Przypomnijmy, Eugeniusz W. był przedstawicielem handlowym, który odwiedzał m.in. sklep w Debrznie w powiecie człuchowskim i – jak twierdzą właściciele – przez kilka miesięcy regularnie przywłaszczał sobie pieniądze.
– Zgłosił się do mnie mój znajomy Krzysztof E. i powiedział, że od kilku miesięcy giną im ze sklepu pieniądze – zeznawał Robert O., policjant znający poszkodowanego jeszcze z czasów, gdy pracowali razem w branży masarskiej.
Reklama
Początkowo właściciele sklepu podejrzewali siebie nawzajem. Z czasem jednak zauważyli, że pieniądze znikają zawsze w środy – w dniu, w którym placówkę odwiedzał Eugeniusz W. Zainstalowano kamery, a przed kolejną wizytą przedstawiciela spisano numery banknotów i wykonano ich zdjęcia. Dzień później radny został przyłapany na gorącym uczynku.
– Już w sklepie pan W. płakał i błagał, żeby sprawa nie poszła dalej. Mówił, że jest radnym powiatowym, osobą zaufania publicznego, zaangażowaną w działalność charytatywną – relacjonował Robert O.
Reklama
Policjant: „Sprawa szła w kierunku umorzenia”
Głos zabrał również aspirant Krzysztof B., prowadzący dochodzenie. Podkreślił, że od samego początku oskarżony przyznał się do winy.
– Jestem zdumiony, że mimo zawartej ugody i naprawienia szkody, sprawa toczy się dalej – powiedział policjant. Podejrzany zachowywał się bardzo emocjonalnie, płakał i powtarzał, że jest radnym. Sprawa od początku zmierzała w kierunku warunkowego umorzenia.
Czy doszło do prowokacji?
Obrońca Eugeniusza W. dopytywał funkcjonariusza, czy działania policji – w szczególności przejazd oskarżonego w kajdankach do bankomatów i placówek bankowych – odbywały się zgodnie z prawem. Policjant potwierdził, że jego działania były umocowane prawnie.
– Wszystko działo się za zgodą Eugeniusza W. – stwierdził.
Na wyrok trzeba poczekać
Sąd poinformował, że niezbędne do zamknięcia przewodu są dwa nagrania wideo. Jedno z nich znajduje się w posiadaniu pokrzywdzonych, drugiego – mimo iż zostało dołączone do akt – nie udało się odtworzyć. Sędzia wystąpił więc do prokuratury o dostarczenie sprawnego zapisu.
W związku z tym wyrok w sprawie Eugeniusza W. zapadnie najwcześniej w maju.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze