Prokuratura Rejonowa w Chojnicach postawiła zarzut zabójstwa 27-letniemu Mateuszowi G., podejrzanemu o pozbawienie życia 75-letniego taksówkarza Kazimierza N. Podczas poniedziałkowego przesłuchania mieszkaniec Czerska przyznał się do winy i oświadczył, że zaplanował zbrodnię kilka miesięcy wcześniej. Śledczy skierowali do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny na okres trzech miesięcy, a na wtorek zaplanowano sekcję zwłok ofiary.
Szczegóły tragicznych zdarzeń z piątku, 12 czerwca, przedstawił Prokurator Rejonowy w Chojnicach Mirosław Orłowski. Z ustaleń śledczych wynika, że Mateusz G. w godzinach popołudniowych uczestniczył w imprezie urodzinowej u członka swojej rodziny, gdzie spożywał alkohol. Około godziny 22:00 mężczyzna zabrał z kuchni nóż i zamówił kurs taksówką u 75-letniego Kazimierza N., którego znał już wcześniej z racji korzystania z jego usług. Jako cel podróży wskazał restaurację Frisk w Chojnicach.
Podczas jazdy drogą krajową nr 22, za Rytlem, pasażer poprosił kierowcę o zjechanie na parking leśny w pobliżu wieży widokowej niedaleko Młynków. Gdy mercedes się zatrzymał, siedzący na tylnej kanapie 27-latek zadał kierowcy cios nożem kuchennym w okolice szyi. Ranny taksówkarz podjął obronę i zdołał uciec z pojazdu. Napastnik pobiegł za nim i przed samochodem zadał mu kolejne dwa uderzenia nożem w klatkę piersiową. Pokrzywdzony upadł na parking, a ratownicy medyczni, którzy przybyli na miejsce krótko przed północą, stwierdzili zgon.
Po dokonanym ataku Mateusz G. wsiadł do mercedesa ofiary i odjechał. Po przejechaniu zaledwie kilkuset metrów silnik pojazdu został unieruchomiony, prawdopodobnie z powodu braku kluczyków. Wtedy sprawca uciekł do lasu, gdzie wyrzucił narzędzie zbrodni, którego policji mimo dwudniowych poszukiwań nie udało się dotąd odnaleźć. Przez pewien czas mężczyzna ukrywał się w lesie, a w jednym ze sklepów pił piwo. Następnie dotarł do Męcikała, skąd udał się do Gdańska. W Dziemianach wyrzucił do śmietnika swoją zakrwawioną odzież. W sobotę około godziny 14:00 został zatrzymany przez policję w miejscowości pod Gdańskiem. W organizmie miał około 0,50 promila alkoholu, pobrano od niego również krew do badań na obecność narkotyków.
Podczas przesłuchania Mateusz G. zaprzeczył, aby jego celem był rabunek samochodu. Jako powód podał, że ofiara miała w przeszłości wyrządzić krzywdę jakiejś kobiecie, jednak odmówił jakichkolwiek dalszych wyjaśnień w tej sprawie. Prokuratura zamierza dokładnie zweryfikować tę wersję, nie wykluczając, że jest to jedynie linia obrony. Przedstawił nam taką wersję, że planował dokonanie tego zabójstwa od kilku miesięcy. Aczkolwiek ten powód, który podał, ten motyw jest takim pewnego rodzaju zaskoczeniem – skomentował prokurator Mirosław Orłowski. Śledczy ustalili także, że znajomy, który pomagał podejrzanemu w przemieszczaniu się za opłatą, najprawdopodobniej nie wiedział o zbrodni.
Mieszkaniec Czerska był już wcześniej dobrze znany organom ścigania. Od 2018 roku prokuratura kierowała przeciwko niemu cztery akty oskarżenia o przestępstwa przeciwko mieniu, sprawę o niezatrzymanie się do kontroli drogowej oraz o usiłowanie zgwałcenia mieszkanki Czerska, za co spędził rok w więzieniu. Dodatkowo w Sądzie Rejonowym w Chojnicach toczy się przeciwko niemu sprawa o kradzież z włamaniem na szkodę członków rodziny. Za zabójstwo kwalifikowane grozi mu kara od 15 lat pozbawienia wolności do dożywotniego więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze