Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej w Chojnicach odrzuciła dwa wnioski dotyczące objęcia ochroną pomnikową drzew rosnących przy ulicy Warszawskiej. Przeciwko ustanowieniu pomników przyrody opowiedziała się większość członków komisji, argumentując to ochroną konstytucyjnego prawa własności prywatnej. Burmistrz miasta deklaruje jednak, że nie wyda warunków zabudowy pozwalających na wycinkę i zamierza bronić zieleni poprzez odpowiednie zapisy planistyczne.
Spór dotyczy działki przy ulicy Warszawskiej w Chojnicach, na której rośnie kilkusetletni dąb oraz pięć innych okazałych drzew. Chojnicki Alarm dla Klimatu oraz jedna z mieszkanek złożyli wnioski o uznanie ich za pomniki przyrody. Podczas posiedzenia komisji radni zdecydowali jednak o odrzuceniu obu petycji. Głosowanie zakończyło się wynikiem trzech głosów za odrzuceniem, dwóch przeciw i jednego wstrzymującego się. Przewodnicząca komisji odczytała stanowisko, w którym podkreślono, że ustanowienie pomnika przyrody na nieruchomości prywatnej bez zgody właściciela byłoby nadmierną ingerencją w konstytucyjnie chronione prawo własności. Wskazano również na ryzyko konieczności wypłaty odszkodowania właścicielowi gruntu.
Burmistrz Arseniusz Finster poinformował, że miasto próbowało odkupić teren z drzewami, oferując 150 złotych za metr kwadratowy, co uznał za wysoką stawkę jak za teren zielony. Właściciel, który wycenił cały pakiet dwóch nieruchomości na 2,5 miliona złotych, czyli około 400 złotych za metr kwadratowy, odrzucił tę propozycję. Wcześniej mieściła się tam kancelaria, a na drugiej działce działa pizzeria. Burmistrz zapowiedział radykalne kroki planistyczne.
W warunkach zabudowy wyznaczę taki kształt budynku, który zmieści się na tej działce bez konieczności wycinania tych drzew – oświadczył włodarz Chojnic.
Arseniusz Finster dodał, że sprawa może trafić do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego, co potrwa kilka lat, ale uratuje zieleń. Podkreślił również, że tak dużego skupiska ogromnych drzew nie ma w innych częściach Chojnic i pamięta ten teren jeszcze z czasów, gdy działał tam ogródek jordanowski.
W obronie decyzji komisji stanął radny Sebastian Matthes, który stwierdził, że drzewa i tak są chronione ustawą o ochronie przyrody i właściciel nie może ich usunąć bez zezwolenia.
Czy gdyby sprawa dotyczyła waszych prywatnych działek, na których rosną drzewa, a obcy ludzie z zewnątrz chcieli zrobić na nich pomniki przyrody i ograniczyć wasze prawo własności, to poparlibyście taki wniosek? – pytał retorycznie Sebastian Matthes.
Sprawa wyszła na jaw zimą, kiedy Justyna Barwina Myszka z Chojnickiego Alarmu dla Klimatu odkryła, że dwustuletni dąb na tyłach pizzerii, gdzie znajduje się plac manewrowy szkoły jazdy, w ogóle nie figurował na mapach geodezyjnych. Stowarzyszenie na własny koszt wynajęło geodetę i naniosło drzewo na dokumenty. Z kolei inwestor, Artur Miesikowski z firmy Art-Pol Usługi Budowlano-Wykończeniowe, potwierdził wcześniejsze plany budowy kamienicy i zamiar wycięcia dębu, argumentując, że w pierwotnej dokumentacji drzewa nie było.
Los dębu i pozostałych pięciu drzew zależy teraz od zapowiadanych przez burmistrza batalii urzędowych i sądowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze