Reklama

Dajmy mu szansę na lepszy los

19/08/2011 09:25

– Chciałabym, aby Jaś w końcu sam usiadł i kiedyś zaczął chodzić – mówi Ewelina Walkowska. Jej dwuletni synek choruje na dziecięce porażenie mózgowe.

? Chciałabym, aby Jaś w końcu sam usiadł i kiedyś zaczął chodzić ? mówi Ewelina Walkowska. Jej dwuletni synek choruje na dziecięce porażenie mózgowe.

Jasiu Walkowski urodził się 31 marca 2009 roku, w 27 tygodniu ciąży. Ważył zaledwie 1 kg i 40 gramów. Natychmiast po przyjściu na świat w szpitalu w Chojnicach został podłączony do respiratora, przy pomocy którego oddychał przez kilka tygodni. Po narodzinach Jasiu został przetransportowany do Szpitala Specjalistycznego św. Wojciecha w Gdańsku, gdzie trafił na oddział intensywnej terapii. W trzeciej dobie życia wystąpił u niego wylew krwi do mózgu. Lekarze ocenili, że krwawienie dokomorowe miało siłę IV stopnia w skali czteropunktowej. Z powodu wylewu Jasiu wymaga długotrwałej rehabilitacji psychoruchowej. W szpitalu spędził cztery miesiące, podczas których przeszedł kilka infekcji i dwie operacje. Jedną serca, a drugą oczu, gdyż interwencji wymagały odklejające się siatkówki. 

Reklama

Kolejne powikłania

Już po siedmiu miesiącach okazało się, że Jasiu ma głęboki dwustronny niedosłuch. Słyszy dopiero od ponad 100 decybeli. W chwili obecnej ma założone aparaty słuchowe i czeka go długotrwała rehabilitacja słuchu i mowy. W dziewiątym miesiącu życia Jasiu zachorował na padaczkę. Teraz ma prawie dwa i pół roku, a waży 8,7 kg. Normalnie dziecko w jego wieku powinno ważyć niecałe 14 kg. 

Pragniemy mu pomóc

– Z mężem robimy wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc Jasiowi. Raz w tygodniu jeździmy do Tczewa na rehabilitację. Nasze dziecko wymaga także cotygodniowej wizyty w Gdańsku u logopedy i psychologa. Koszty leczenia i rehabilitacji Jasia są dla naszego budżetu domowego dużym obciążeniem. Odkąd urodził się syn, ja nie pracuję. Dziecku poświęcam cały mój czas, wymaga ono całodobowej opieki – mówi Ewelina Walkowska.

Reklama

Turnusy rehabilitacyjne

Raz albo dwa razy do roku pani Ewelina jeździ z Jasiem do Bartoszyc na turnusy rehabilitacyjne, które trwają około 2-3 tygodni. Tam uczy się, jak ma dziecko masować, w jaki sposób z nim ćwiczyć i co robić w przypadku, gdyby dostało ataku. Pobyt w tym miejscu Jasiu ma za darmo. Pani Ewelina musi za siebie zapłacić. Po powrocie do domu widać postępy, zachodzące w rozwoju dziecka. 

Nie jesteśmy sami

Kiedy urodził się Jaś, nie zawiedli najbliżsi. – Przyjaciele, rodzina i znajomi oferowali nam pomoc. Wspierali w walce z chorobami Jasia. Wiemy, że w każdej chwili możemy na nich liczyć. Mamy także dwoje kształcących się dzieci, 19-letnią Kasię i 16-letniego Przemka. Szczególnie syn lubi zajmować się młodszym bratem i spędzać z nim każdą wolną chwilę. Wszystkim chcemy za to bardzo podziękować – mówi troskliwa matka.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości