Reklama

Dlaczego jak popada deszcz, to i tak niewiele pomoże naszym lasom?

- Jest dramatycznie. Nie wprowadzamy zakazu wstępu do lasu, ale wilgotność ściółki od kilkunastu dni jest poniżej 10% – mówi Waldemar Wencel, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Rytel.

Nadleśnictwo nie wprowadza zakazu wstępu do lasu, bo mieszkańcy i tak nie do nich nie chodzą. Poza tym na terenie Nadleśnictwa Rytel znaczna część lasów jest ponawałnicowych. To młody drzewostan, który zgodnie z przepisami – jeżeli ma mniej niż cztery metry wysokości – i tak jest objęty zakazem wstępu do lasu.

- Ludzie nie wchodzą do lasu, bo nie ma grzybów, nie ma jagód, nie ma poziomek. Wszystko czeka na wodę. Susza jest okropna – mówi Waldemar Wencel.

Nadleśnictwo na wiosnę dokonało szeregu nasadzeń. Wszystkie one już teraz zagrożone są wyschnięciem. Młode rośliny dostały też mocno w kość podczas czerwcowych przymrozków. Szczególnie dotyczy to upraw dębu i buku, które to gatunki są szczególnie wrażliwe na mocne słońce i mróz. Bardzo trudna sytuacja jest w przypadku małych zbiorników wodnych, które na terenach po nawałnicy narażone są na brak cienia i napór wiatrów.

Reklama

- Nawet jeżeli przyjdzie burza, to niewiele ona pomoże. Napięcie powierzchniowe jest tak duże, że nawet jeżeli podpada, to woda zamiast wsiąkać, to będzie spływać i uciekać. Las nie wykorzystuje nawałnicowych opadów. Gleba powinna najpierw się nawilżyć, żeby mogła wsiąkać do niej woda – mówi nadleśniczy.

Według Waldemara Wencla jedynie tygodniowy, stały opad mógłby poprawić sytuację.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości