Majówką wciąż trwa. Pogoda nie zrobiła się wcale taka kiepska, jak to zapowiadały prognozy meteo. Warto więc ruszyć na spacer ma granicę powiatu chojnickiego i sępoleńskiego.
W Zamartem warto odwiedzić nie tylko sanktuarium. W okolicy znajdują się dwa jeziora. Do jeziora Niwskiego dojdziemy leśną dróżką od parkingu pod sanktuarium. Mamy stąd 1,5 km. Jednak miejsce do kąpania znajduje się po drugiej stronie jeziora i dotrzeć tutaj musielibyśmy od strony Wierzchowa.
Drugie jezioro – nazywa się tak samo jak miejscowość – Zamarte. To 50-hektarowe jezioro w najgłębszym miejscu liczy sobie 10 metrów. Nad brzeg schodzimy zatrzymując auto na parkingu przy nieczynnym zajeździe Magwoj. Nieco wyżej w las prowadzi droga, którą można dojść do Cołdanek. Jednak wystarczy przejść dwa kilometry by dotrzeć na koniec jeziora i zawrócić lub zrobić kółeczko przez Jerzmionki. Na rower – świetny pomysł na krótszą wycieczkę!
Pierwsze wzmianki o miejscowości Zamarte sięgają 1354 roku. Historia miejscowego sanktuarium maryjnego związana jest z postacią krzyżackiego mnicha-rycerza Johsta, który na przełomie XV wieku pełnił funkcję komtura zamku człuchowskiego. Według przekazów, po bitwie pod Grunwaldem zlecił on budowę kaplicy dla słynącej z cudów figurki maryjnej. Gotycką kaplicę pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny wzniesiono w latach 1415-1416. Według XVIII-wiecznych relacji zawartych w kronice klasztoru, była to murowana budowla z drewnianą wieżą. Przypuszcza się, że istniała do roku 1766, kiedy to położono kamień węgielny pod nowy, obecnie istniejący kościół. Zamarte pierwotnie należało do parafii w sąsiednich Niwach (dekanat człuchowski w archidiakonacie kamieńskim), a od roku 1617, po pożarze kościoła w Niwach, do Ogorzelin.
Ze wsią wiążą się legendy.
1.
W podziemiach kościoła w Zamartem znajdują się grobowce dawnych właścicieli - Grabowskich. Legenda głosi, że po śmierci Tadeusza Wollschlagera z Cołdanek, pochowanego w podziemnej krypcie, w klasztorze zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Drzwi otwierały się same, a nieoczekiwanie zaczęli umierać dalsi członkowie rodziny zmarłego. Rodzina Tadeusza uznała, że jest on wampirem, który nie zazna spokoju dopóki wszystkich nie pociągnie za sobą. Rozwiązaniem miało być obcięcie głowy zmarłego, a zadanie to miał wykonać najmłodszy z rodziny. Jednak otwierając grobowiec, świeca niespodziewanie zgasła. Mnich, który zaprowadził Józefa do krypty, uciekł, a ten dokończył zadanie. Od tej pory w klasztorze nikt już nie straszył...
2.
Według drugiej legendy figurkę Matki Boskiej po raz pierwszy znalazł pasterz, który dał ją dzieciom do zabawy. Niestety, zgubiły ją, lecz znalazł ją inny wieśniak. Gdy Potulicki, właściciel Zamartego, dowiedział się o tym, oddał figurkę ojcowskiej augustianom w Chojnicach. Po pewnym czasie po raz trzeci ukazała się w Zamartem, lecz tym razem w świetle wielkim, na drzewie w pobliżu miejsca, gdzie dziś stoi kościół. Mimo pytania, oo. augustianie nie umieli wyjaśnić, jak figurka zaginęła z ich posiadłości. Dla mieszkańców było to jednak oczywiste, że Matka Boska pragnie pozostać w Zamartem. Od umieszczenia figurki na ołtarzu, miejsce to zaczęło słynąć z cudów. Wota dziękczynne, składane przez lata za cudowne uzdrowienia, obudziły pożądanie złodziei, którzy postanowili ukraść z kościoła srebrny ołtarzyk wraz z cennymi wotami. Jednak, według legendy, Matka Boska nie dopuściła do zniszczenia swego wizerunku. Dziwną siłą powstrzymani, błąkali się długo i nie mogli znaleźć drogi, a ostatecznie porzucili figurkę, zniszczawszy jedynie ołtarzyk. Zmuszeni do powrotu, odnaleźli miejsce, gdzie ją porzucili. Mimo listopadowej pory, znaleźli ją stojącą na świeżej trawie, na drodze do Niw. W tym miejscu Andrzej Grabowski, kasztelan chełmiński, wzniósł murowaną kapliczkę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze