To nie był codzienny widok. Grupka ludzi pikietowała przed sądem w Chojnicach. Protestujący napisali też do ministra sprawiedliwości. Domagają się kontroli w chojnickim sądzie.
To nie był codzienny widok. Grupka ludzi pikietowała przed sądem w Chojnicach. Protestujący napisali też do ministra sprawiedliwości. Domagają się kontroli w chojnickim sądzie.
Protest zorganizowało Stowarzyszenie Bezprawiu i Korupcji Stop wraz z Romanem Lipskim z Czerska. Dlaczego zdecydowali się na pikietę? Roman Lipski od lat walczy o odszkodowanie za działkę, którą gmina Czersk przejęła na drogę. Niedawno odkrył, że sąd wydał postanowienie o wytyczeniu granic tej działki z udziałem małżeństwa Rosenthalów.
W sądzie ożywiają?
Problem w tym, że to żydowskie małżeństwo zaginęło podczas II wojny światowej. – Jak sąd mógł więc przeprowadzić postępowanie z ich udziałem, skoro oboje od lat nie żyją? – pyta Roman Lipski. Czerszczanin uważa, że nie tylko ta, ale też i inne sprawy w chojnickim sądzie są rozstrzygane nieobiektywnie.
Pikieta przed sądem trwała dwie godziny. Przyłączyło się do niej też dwóch chojniczan. Po jej zakończeniu prezes BiK Stop Tadeusz Pepliński i Roman Lipski przekazali prezesowi sądu petycję do ministra sprawiedliwości.
Sędziowie nie pogwałcają
– Każdy ma prawo okazywać swoje zadowolenie lub niezadowolenie z pracy instytucji publicznych – mówi sędzia Marek Nadolny. Prezes zapewnia, że petycja trafi do ministra, zgodnie z żądaniem protestujących. – Nie wiem dlaczego ta grupa zdecydowała się na pikietę. Sprawa pana Romana L. jest prawomocnie zakończona. Sprawdzał ją nawet sąd okręgowy w postępowaniu apelacyjnym – mówi prezes chojnickiego sądu. – Nic nie wiadomo na temat pogwałcania konstytucji przez sędziów naszego sądu – dodaje Marek Nadolny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!