Reklama

Straszne burze na zachodzie - katastrofalne orkany we Francji i Niemczech, szkody i ofiary śmiertelne. Burza także w Berlinie. StringTokenizeruto: burze, zachód, katastrofa, orkan, Francja, Niemcy, Berlin, szkody, ofiary, deszcz

O czym w 1926 roku pisał Dziennik Pomorski, chojnicka gazeta codzienna?

Straszne burze na zachodzie

Berlin 5 VII. (Tel. własny). Podczas gdy u nas w Chojnicach w ub. niedzielę przy huku piorunów w godz. południowych spadł wprawdzie dość obfity ale w roku bieżącym już nikogo nie zdumiewający deszcz, na zachodzie, we Francji I w zachodnich Niemczech szalały wprost straszne orkany, które wyrządziły nieobliczalne zgoła szkody. I tak we Francji wykoleił się w sobotę w nocy na niedzielę pociąg pospieszny Le Havre-Paryż na stacji Acheresz 25 kilometrów przed Paryżem. 20 osób zostało zabitych, 50 ciężko rannych. 5 wagonów zostało zupełnie zdruzgotanych. Powodem katastrofy było nienastawienie prawidłowo zwrotnicy, która spowodu burzy nie funkcjonowała. Szczególnie strasznie szalała burza w niedzielę w Berlinie, gdzie stała się przyczyną licznych nie szczęśliwych wypadków. I tak przy Woltersdorfskiej szluzie schroniło się setki osób niewiast i dzieci pod dach kręgielni, w którą, jak początkowo sądzono, uderzył piorun. Dach się załamał. W natłoku, który wskutek tego nastąpił zaduszono i zatratowano na śmierć 12 osób a 15 od niosło śmiertelne rany. Wśród zabitych znajduje się także Frieda Gebauer, mężatka Riedel wraz z jej 5 letnią córką oraz mężatka Anna Skupin, które podobno pochodzą z Chojnic. Tak zabitych jak też rannych nie było można spowodu zniszczonych dróg oraz spowodu formalnej powodzi odwieść zawczasu do szpitala. Berlin 5 VII (tel. iskrowy). Dziś o godz. 5 po poł. ponowił się straszny orkan połączony z oberwaniem się chmur w zachodnich dzielnicach Berlina. Ulewa była tak gwałtowna, że wszystkie piwnice zostały zalane wodą i mimo wytężonych wysiłków straży pożarnych do godz. 9 wieczorem jeszcze 75 piwnic zalanych jest wodą. Straty nieobliczalne. Katastrofa ta dotknęła zwłaszcza Wilmarsdorf, Friedenau i Spandauerberg oraz Woltersdorf ponownie. Co do katastrofy z dnia poprzedniego w Woltersdorfie, to stwierdzono, że powodem katastrofy był nie piorun, lecz olbrzymie masy wody. Dalej donoszą o podobnych katastrofach z Akwisgranu itp. Z powodu burzy zdarzyły się liczne nieszczęśliwe wypadki.

Reklama

Nie tak łatwo kiedyś się poruszało w okolicach Babilonu

Przytrzymanie. Straż celna przytrzymała na odcinku granicznym Babilon 1 osobnika usiłującego przekroczyć nielegalnie zieloną granicę z Niemiec do Polski. Przytrzymanego oddano do dyspozycji władz policyjnych.

Ogorzeliny, pow chojnicki.

(Z życia tutejszego koła śpiewackiego Halka"). Niedawno u nas założone koło śpiewackie Halka" okazuje bardzo ruchliwą żywotność, co świadczy o po myślnym jego rozwoju i daje rękojmię dobrego prosperowania. Oprócz występów z pięknym 314 gło owym śpiewem na nabożeństwach kościelnych, zwłaszcza w dni świąteczne, młode to towarzystwo zdobyło się na bardzo poważny krok, mianowicie: branie czynnego udziału w Trzecim Zjeździe VIII Okręgu kół śpiewackich, który odbędzie się w niedzielę, dnia 11 lipca br. w Sępólnie. Będzie to najmłodszy zespół śpiewacki chojnickiego okręgu, który wspólnie wystąpi do popisów o nagrody. Obecnie wre gorączkowa praca nad przygotowaniem naszych młodych śpiewaków do wspomnianych zawodów i przedewszystkiem dyrygent p. nauczyciel Rudolf Narloch jakoteż i cały zarząd dokładają wszelkich starań, by osiągnąć jak najlepszy wynik. Aczkolwiek,Halka" nasza nie może stanąć co do techniki i artyzmu na równi z starszemi wprawionemi drużynami śpiewackiemi, to jednak policzyć jej należy jako wielki walor żywotności, że postępuje naprzód i pod tym względem za wstydzić mogłaby niejedno ospale stare koło śpiewackie, które mimo kilkuletniego istnienia na taki krok zdobyć się nie może.

Reklama

Z Pomorza. Chojniczki, pow. chojnicki. (Ruch oświatowy).

Ze wszystkich stron czyta się w gazecie o różnych działaniach oświatowych, lecz z naszej wioski jeszcze nikt nic nie podał do szerszej wiadodomości. A jednak i nasza miejscowość, chociaż prawie że zapomniana, bo leżąca na samym skraju borów kaszubskich, idzie w ślad za innemi pod względem narodowego i naukowego uświadomienia naszej ludności, a zwłaszcza dorastającej młodzieży. Otóż staraniem tutejszego nauczyciela p. Michała Szweda urządzono tu kurs dokształcający dla osób dorosłych przez przeciąg trzech miesięcy. Zgłosiło się około 35 uczestników, jak na naszą wioskę dość pokaźna liczba, których ze względu na narodowość po dzielono na dwa oddziały: polski i niemiecki. Pocieszający stąd objaw, że i tutejsi Niemcy pragną nauczyć się języka polskiego, który przecież każdemu obywtelowi bez względu na jego przekonanie narodowe niezbędnie jest potrzebny. Wykłady, które p. Szwed wygłaszał wieczorami po dwie godziny, rozciągały się przede wszystkiem na naukę języka polskiego i to pierwszych początków z gramatyki, pisownię, stylistykę i czytanie. Przedmiot to nadzwyczaj ważny, bo wiemy, że w życiu naszem potocznem nieraz popełniamy błędy językowe, to też każdy z uczestników z wielkiem zainteresowaniem śledził wykłady prelegenta, chcąc jak największe odnieść stąd korzyści, by poprawnie władać językiem ojczystym. Pozatem odbyły się pogadanki na tematy z historji Polski i o Polsce współczesnej oraz kilka lekcyj z rachunków. Na zakończenie kursu urządzono skromną wspólną wieczornicę, na której uczestnicy kursu odegrali komedyjkę pod tytułem: Janek doktorem" w dwóch aktach, która wypadła ku zadowoleniu wszystkich obecnych. Dziękując p. nauczycielowi Szwedowi za poniesienie trudów i mozołów około urządzenia kursu i po święcenie się w imię dobrej sprawy społecznej, wyrażamy nadzieję, że z nastaniem pory zimowej ponownie uruchomi kurs w dalszym jego ciągu, o czem zawsze z wielką wdzięcznością pamiętać będziemy. Jeden z obywateli.

Reklama

Rytel. (Echa korespondencji w Giełdonie).

W sprawie artykułu zamieszczonego w nr. 122,Dzien. Pom." dotyczącego pretensji pana Kosiedowskiego przy budowie kapliczki, b. leśnik p. A. Izakiewicz nadsyła nam dłuższe wyjaśnienia, w którem między innemi twierdzi, że kapliczkę miano pierwotnie zbudować na cześć Królowej różańca św, że pan B. jest jedynie rządca nadleśnictwa i że obiecał iż zysk z zabawy w Okręgliku zużyje na wypłacanie robotników oraz wylicza szereg hojnych ofiarodawców na rzecz kapliczki: zarazem twierdzi p. I., że pretensje p. Kosiedowskiego są uzasadnione. Nie chcąc sprawy zaogniać, dalszych szczegółów tego wyjaśnienia nie poruszamy, a podane szczegóły podajemy jedynie z obowiązku dziennikarskiego (a mianowicie z tego powodu że zamieściliśmy poprzednią korespondencję z Giełdona) składając odpowiedzialności na. p. Izakiewicza.

Reklama

Czersk. (Sp. Jan Manikowski.)

W czwartek dnia 1 lipca zmarł długoletni człowiek Rady gminnej śp. Jan Manikowski. Urodzony dnia 6 maja 1865 r. jako syn właściciela fabryki wyrobów cementowych w Świeciu Józefa Manikowskiego i żony jego Katarzyny urodz. Greiczyk Wyuczywszy się kupiectwa, pracował jako pomocnik w miastach i miasteczkach Pomorza. Osiedliwszy się przed 40 latyi w Czersku, ożenił się z Rozalja z domu Ossowską.

Z małżeństwa tego urodziło się sześcioro dzieci, trzech chłopców i trzy dziewczyny.

Reklama

Najstarsza córka mieszka w Grudziądzu.

Najstarszy syn służy jako sierżant sztabowy w Warszawie.

Druga córka znana artystka pianistka.

Drugi syn tęgi technik Dyrekcji Kolei w Gdańsku.

Trzeci syn kierownikiem tartaków firmy Brambach obaj znakomici skrzypkowie.

Sp. Jana Manikowskiego zna całe obywatelstwo czerskie powiatu z jego działalności ku rozbudowie naszego miasta. Pobudował bowiem 84 domów i w ostatnich dniach jeszcze zawsze marzył o tem, że kiedy Pan Bóg da mu zdrowie, uzupełni setkę Jego ofiarność, jego chęć wspomożenia ubogich, jego nieskazitelny charakter jest ogólnie znany. Jego mrówcza i bezinteresowna pracowitość do ostatniej chwili ku dobru gminy znalazła uznanie w tem, że prawie przez 25 lat miał zaszczyt należyć jako członek do Rady gminnej I blisko tyle lat do Komisji budowlanej i dróg. Kilka lat też należał do Komisji rewizyjnej gazowni, był także członkiem Sejmiku Powiatowego Gmina straciła w śp. Manikowskim jednego z najzacniejszych i najlepszych obywateli. Aczkolwiek pracował przez całe swe życie niezmordowanie, posiadając prócz pewnej dozy energji też i znaczny kapitał, to jednakowoż w ostatnich latach padł w ręce pewnego nieuczciwego człowieka, tak że przez procesa stracił część swego majątku. Troski o rodzinę i kłopoty procesowe przyczyniły się w znacznej mierze do pogorszenia długo trwałej choroby, która doprowadziła do jego zgonu. Kilkakrotnie zaopatrzony Sakramentami św. za trzymał przytomność do ostatniej chwili. Jakiem poważaniem się cieszył śp. Jan Manikowski dowodem wielka ilość obywatelstwa przy eksportacji zwłok po. mimo rzęsistego deszczu i przy pogrzebie w niedzielę poniedziałek 5. lipca rb. Rodzinie Państwa Manikowskich składamy nasze serdeczne współczucie. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie !

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości