Przedwojenny „Dziennik Pomorski”, wydawany w Chojnicach w latach 1923–1939, został zdigitalizowany i jest dostępny w Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej. Archiwalne numery pokazują codzienne życie mieszkańców regionu – od spraw sądowych i policyjnych po relacje z wydarzeń kulturalnych, sportowych i lokalnych uroczystości.
Staje Ludwig Radke zam. w Chojnicach osk. o to, że w czasie od grudnia 24 r. do czerwca 25 roku jako urzędnik kolejowy w Chojnicach przez czynność ciągłą mając w posiadaniu cudze rzeczy i to kwotę 2160 zł. którą odebrał w charakterze urzędowym bezprawnie ją sobie przywłaszczył, prowadząc równocześnie fałszywie w dzienniku kasowym rubryki pozostałość ka- sowa i dowody tymczasowe. Podczas rozprawy osk. przyznaje się do sprzeniewierzenia, lecz tylko do kwoty 150 zł. i twierdzi, że było to w kwietniu albo w maju. Po zamknięciu sprawy i po naradach uznaje sąd osk. winnym ciężkiego sprzeniewierzenia w urzędzie i zasądza go na karę więzienia przez 6 miesięcy i na po- noszenie postępowania karnego.
Franciszka Jeszke, Wiktorja Giłka zam w Chojnicach osk. o to, że w czerwcu 21 roku w Chojnicach zabrały cudze rzeczy ruchome i to 12 koszul damskich, 16 powłok na pierzyny, 36 ręczników i niestwierdzoną ilość pończoch Marjy Majer. Kradzieży dokonały przez użycie narzędzi do zwykłego otwierania nie przeznaczonych. Podczas rozprawy osk. nie poczuwają się do winy. Po przeprowadzeniu rozprawy uznaje sąd osk. Jeszkównę winną występku z § 242 k. k. i zasądza ją na karę więzienia przez 6 miesięcy, z której to kary połowę się darowuje na podstawie amnestji, a drugą połowę uznaje za umorzoną przez odbyty areszt śledczy. Koszta ponosi oskarżona. Osk Gilkową uwolnio, koszta ponosi kasa państwowa.
Stanisław Zieliński, dawniej zamieszkały Konarzynach, osk. oto iż trzema samodzielnymi czynami w Konarzynach jako nauczyciel a więc jako urzędnik z powodu wykonywania urzędu umyślnie krzywdził na ciele dzieci szkolne, że bil je ręką kilkakrotnie po twarzy i kijem po plecach i nogach. Podczas rozprawy osk, przyznaje że uderzył jedno dziewcze które niebyło posłuszne. Po przeprowadzeniu rozprawy uznaje sąd osk. winnym występku w trzech wypadkach i zasądza go na grzywnę w kwocie 15 zł. a wrazie nie zapłacenie nastąpi kara więzienia licząc po 5 zł. za jeden dzień. Koszta ponosi oskarżony.
Marta Wiedzowska, zam. w Karolewle, pow. Chojnice, osk. oto, że w kwietniu 25 roku w Chojnicach, przed sądem pokoju jako przed władzą powołaną przysięgą świadomie fałszywe dała świadectwo, przez to, że zeznała, że nie biła ani Dominie Scbule ani Augustyna. Podczas rozprawy oskarżona nie poczuwa się do winy. Po przesłuchaniu kilku świadków nie wykazała rozprawa winy oskarżonej przeto ją Sąd od winy i kary uwolnił. Koszta ponosi skarb państwa.

W ubiegłą niedzielę urządził chojnicki klub żeglarski dorocznym zwyczajem tradycyjne wianki na naszem jeziorze. Mimo, że z rana pogoda nie zapowiadała się pomyślnie, jednakowoż nic nie wpłynęło na to, aby chwilowy deszczyk lub zachmurzone niebo, wstrzymało przyjazd gości do naszej wioski. To też nie można było rzec, aby dzień wianków nie dał zadowolenie nawet najwybredniejszemu. Klub żeglarski uczynił to, co było w jego mocy, aby uprzyjemnić chwile wszystkim, którzy gościnnie zawitali nad brzegi jeziora charzykowskiego.
Nasamprzód miły transparent: „Serdecznie witamy" zawieszony nad wejściem do restauracji p. Gierszewskiego, oraz chorągiew narodowa przyczyniły się wielce do harmonizowania całości dnia.
Już wcześnie popołudniu rozpoczęły się zawody piłki wodnej i innych, przy dziarskim koncercie kapeli. Puszczanie balonów, walka rybaków na łodzi, śpiewy chóru szkoły charzykowskiej i wiele, wiele innych niespodzianek dały nam miłe zadowolenie i ochoczą rozrywkę. Wszędzie śmiech i gwar rozbawionych gości dawał obraz serdecznej i rozentuzjazmowanej zabawy
Około godz. 21.30 rozpoczęła się sama uroczystość puszczania wianków. Szeregi łodzi iluminowanych, przybranych zielenią, ognie sztuczne, lampiony, wszystko błyszczało stubarwnymi kolorami nad cichą tonią wód charzykowskich Tu i owdzie puszczano rakiety rozpryskające się w tysiące gwiazd; tam śpiewy, grania i t. p. dało nam prawdziwą piękną noc czarodziejską, jak z tysiąca jednej nocy a wianki płynęły hen! płynęły, pozostawiając po sobie coraz słabsze i słabsze promyki aż w końcu zniknęły gdzieś w dali zupełnie, zostawiając nam szarą noc i miłe wspomnienie po nich.
Na sali p. Gierszewskiego tańczono z werwą: walce, shimmy, one step'y, szybry, tyrolinki i jeszcze jakieś tam inne z wyjątkiem tańców polskich.
Bawiono się długo az do rana...
Dopiero pierwsze promienie wschodzącego słońca przynosiły kres rozbawionym gościom, i znikały pary, jedna za drogą pustoszała sala; jeszcze ostatnie tony walca unosiły się nad głowami tańczących wreszcie umilkły zupełnie, pozostawiając jako bohaterów nocy, skulonych w kąciku muzykantów drzemiących namiętnie przy swych instrumentach.

Dnia 27. 6 br. w nie dzielę mieliśmy prawdziwą miłą niespodziankę. Otóż zjechała się do naszej wioski wycieczka kupców samodzielnych z Chojnic i Czerska wraz z orkiestrą. Przy względnej pogodzie bawiono się i tańczono ochoczo, napełniając całą okolicę melodją przygrywającej orkiestry. Jeżdżono łodziami po kanale, kapano się nawet nie zważając na dość chłodną wodę i wiaterek. Przyznać trzeba, że w naszej cichej wiosce choć uroczej pozostają podobne wycieczki długo w miłej pa mięci, gdyż jest to co prawda rzadkością w latach ubiegłych, aby zbiorowe wycieczki zawitały do nas.
Spodziewamy się, że za przykładem pp. kupców pójdą i inne towarzystwa z Chojnic, Czerska i Brus, i przyczynią się tem do ożywienia ruchu w naszym miłym zakątku.

Ku wielkiemu zadowoleniu mieszkań ców naszej wioski jak i okolicy otworzyła u nas dentystka p. H. Nowakówna z Chojnic filję praktyki dentystycznej. Jesteśmy bardzo wdzięczni p. N. za osiedzenie się u nas, boć praktyka dentystyczna będzie dla nas prawdziwem dobrodziejstwem, gdyż nie będziemy zmuszeni udawać się 20 km do Chojnic. Pani N. życzymy powodzenia. Obywatel.

Syn właściciela młyna Fritza z Brody pod Brusami, który jest werkmistrzem w pewnym młynie w Górach Olbrzymich na Śląsku niemieckim, wybawił od utonięcia w dniu 6 czerwca trzy osoby. Gdy ostatnią osobę wyciągnął na brzeg, opuściły go siły padł wznak do rzeki, a bystry jej prąd uniósł go w dal. Zwłok jego nie zdołano wydobyć.

Przed niedawnym czasem pisaliśmy o powtarzających się regulowanie kradzieżach kwiatów na miejscowym cmentarzu katolickim, przypuszczając, że tego rodzaju wandalskich czynów dopuszczały się wyrostki. Energiczne śledztwo policyjne naprowadziło jednak na ślad po którym policja doszła do wykrycia głównego sprawcy kradzieży kwiatów w osobie Heleny Hoffman służącej bez stałego miejsca pobytu, którą oddano do dyspozycji prokuratury.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze