Bulwersujące dane z Chojnickiego Klubu Żeglarskiego. Zbliża się sezon letni, więcej żaglówek wypłynie na nasze jeziora, a wraz z nimi pojawi się brzydko pachnący problem.
- Rozmawiałem z komandorem ChKŻ, który mi powiedział, że jeżeli duża żaglówka lub houseboat wypływa na jezioro Karsińskie czy Charzykowskie na trzy, cztery dni i są na niej trzy, cztery osoby, to nie sposób, żeby nie wytworzyła ona metra sześciennego ścieków. Są potrzeby fizjologiczne, a i naczynia trzeba też umyć – mówi wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański.
W kompleksie wszystkich naszych jezior jest tylko jedno miejsce, gdzie można dostarczać wodę na żaglówki i oddawać nieczystości. Tym miejscem jest przystań Chojnickiego Klubu Żeglarskiego.
- Pan komandor powiedział mi, że w zeszłym roku nie miał ani jednego odbioru ścieków – mówi wójt.
Wójt na spotkaniu z policjantami poprosił funkcjonariuszy, aby kontrolowali jednostki pływające pod kątem utylizacji nieczystości.
Zbigniew Szczepański zwraca też uwagę na inny problem z houseboatami.
- Ktoś ma houseboata i na od razu na siłę chce robić pomościk. Tymczasem interpretacja Wód Polskich jest taka, że obiekty te mają prawo dopływać tylko do przystani. Czyli do miejsca zorganizowanego cumowania. Bo tylko tam jest pełna infrastruktura, czyli przyłącze wodociągowe, elektryczne i miejsce odbioru ścieków. To musi być przystań, a nie zwykły pomost, a jedyna przystań, powtarzam, jest w Chojnickim Klubie Żeglarskim – mówi wójt.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze