Nie było nalotu, nie było wielkich zapowiedzi w stylu „Akcja Trzeźwy Poranek”. A jednak – jeden zwykły patrol drogówki wystarczył, żeby w jeden dzień wyjąć z ruchu siedmiu nietrzeźwych rowerzystów.
Policjanci z powiatu człuchowskiego zaczęli służbę z myślą o rutynie: tu ktoś bez świateł, tam ktoś nie ustąpił pierwszeństwa. Tymczasem już pierwsze godziny niedzieli (13 lipca) pokazały, że tego dnia nie będzie nudno. Jeden rowerzysta na „gazie”, potem kolejny, i kolejny… - jak domino, tylko że z alkomatem i mandatem w tle.
Ile promili? Zaczynało się od 0,35 mg/l, kończyło na 1,34 mg/l w wydychanym powietrzu. Do tego przedział wiekowy – pełna rozpiętość: od młodzików po siwych weteranów szosy.
Każdy z nich zakończył trasę z rachunkiem: 2500 zł mandatu. Tyle za jazdę „na rowerze po piwku”. I nie, to nie jest mniej poważne niż jazda autem pod wpływem – promile w głowie nie wiedzą, czy siedzisz za kierownicą czy na siodełku.
Niektórzy wciąż myślą, że „to tylko rower”. A tu niespodzianka: wpadka na dwóch kółkach kosztuje tak samo jak ta na czterech - i może skończyć się równie źle. Brak równowagi, spowolnione reakcje, nieprzewidywalne manewry - to gotowy przepis na kolizję, a nawet tragedię.
Siedmiu zatrzymanych w jeden dzień i żadna z tych interwencji nie była przypadkowa. Wnioski? Rower też wymaga odpowiedzialności. A najlepsze trasy są wtedy, gdy jedziesz trzeźwo - i wracasz z uśmiechem, a nie z mandatem w kieszeni.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze