Reklama

Kiedy po człowieku chodzą biedronki?

25/12/2011 12:54

Zimą wraca problem bezdomnych. A w zasadzie pijanych bezdomnych. W Chojnicach nie ma izby wytrzeźwień, a w policyjnej izbie zatrzymań nie zawsze są wolne łoża. Pijani mogą przenocować w Noclegowni dla Bezdomnych Mężczyzn, ale by znaleźć tam schronienie, teoretycznie nie mogą być nietrzeźwi. Koło się zamyka, tunel jest długi, ale światełko na jego końcu dostrzega wicekomendant Tomasz Kąkolewski.

Zimą wraca problem bezdomnych. A w zasadzie pijanych bezdomnych. W Chojnicach nie ma izby wytrzeźwień, a w policyjnej izbie zatrzymań nie zawsze są wolne łoża. Pijani mogą przenocować w Noclegowni dla Bezdomnych Mężczyzn, ale by znaleźć tam schronienie, teoretycznie nie mogą być nietrzeźwi. Koło się zamyka, tunel jest długi, ale światełko na jego końcu dostrzega wicekomendant Tomasz Kąkolewski.

 

Pan Marek (nie zgadza się na podanie nazwiska) nie jest chojniczaninem. Wcześniej mieszkał w Kutnie. Wyjechał jednak stamtąd w 1984 roku. Znalazł pracę w Mostostalu jako malarz konstrukcji stalowych. Zamieszkał u konkubiny na Budowlanych w Chojnicach. Alkohol towarzyszył mu przez całe życie. W 1999 roku wyleciał z pracy w ramach zwolnień grupowych. Siedem lat temu zmarła konkubina. Musiał opuścić mieszkanie. Wylądował na ulicy, ale z Chojnic się nie wyniósł. Trochę pomieszkiwał u znajomych. Zimą znalazł schronienie w Noclegowni dla Bezdomnych Mężczyzn na Małych Osadach. Od dobrego roku nie pije.

Reklama

– Trudno znaleźć pracę. Pracodawcy szukają ludzi do 40 lat. Mogę liczyć jedynie na dorywcze prace. Latem robię coś w stolarniach albo w budowlance – opowiada pan Marek. – Jak się idzie do pracy, to trzeba pracować, nie ma picia.

Pan Marek ma rację. Pracodawcy nie chcą pracowników, którzy po pierwszej wypłacie, najczęściej tygodniówce, znikają na tydzień lub dłużej i toną w oparach byle jakiego alkoholu. Denaturat rządzi. Bezdomni mężczyźni to specyficzna grupa. Spore doświadczenie, bo 17-letnie, w tej dziedzinie ma Stanisław Stolp, który kieruje chojnicką noclegownią. Razem z Piotrem Jachimowskim są jedynymi zatrudnionymi przez okres letni. Zimą dołącza do nich na pół etatu dodatkowy pracownik na umowę zlecenie. – Ci ludzie sami wybierają swój los – mówi o swoich pensjonariuszach Stanisław Stolp.

Reklama

Bezdomność i alkohol zazwyczaj idą w parze. I tylko ten ostatni jest podstawową potrzebą życiową. Ciuchy zapewni opieka społeczna. Jedzenie? Nie ma problemu. Wystarczy trzy razy komuś odprowadzić wózek spod marketu. Na bułkę i kawał pseudokiełbachy wystarczy. Na zupę można pójść do parafii Matki Bożej Królowej Polski. Latem można przespać się gdzieś w pustostanie albo w baraku na jakiejś działce. Jest wesoło, są koledzy, pełna wolność.

Gorzej robi się zimą. Temperatura spada poniżej zera. Bezdomni mają jeszcze tyle instynktu samozachowawczego, by wyczuć zagrożenie zamarznięciem. Szukają ciepłego schronienia. Otworem stoi przed nimi Noclegownia dla Bezdomnych Mężczyzn. Jest tylko jeden warunek.

Reklama

– Nie przyjmujemy nietrzeźwych – mówi Stanisław Stolp.

Noclegownia czynna jest od 17.00. Do godziny 10.00 następnego dnia trzeba opuścić budynek. Jest w nim 12 miejsc noclegowych. 70 procent śpiących tu mężczyzn to stali bywalcy, 7-10 osób wraca do noclegowni od wielu lat. Zimą bezdomnych jest nawet 20. Jednak nietrzeźwi zdarzają się w noclegowni. Stanisław Stolp ma zalecenia od przełożonych, by przyjmować do siebie wszystkich, gdy temperaturana zewnątrz opadnie poniżej zera.

– Mam wtedy problem, jak wytłumaczyć trzeźwym, że właśnie przyjmuję pod dach kogoś pijanego – mówi kierownik noclegowni.

Reklama

W Chojnicach nie ma izby wytrzeźwień. Jesteśmy zbyt małym miastem, by taki obowiązek spoczywał na władzach. Rozmowy z okolicznymi miastami, by utworzyć wspólną dla kilku samorządów izbę, kończą się tylko gadaniem. Nikt nie chce brać na siebie obowiązku utrzymania niedochodowej placówki. Póki co nietrzeźwi bezdomni lądują w policyjnej izbie zatrzymań. Ale nie zawsze jest tam dla nich miejsce. Chojnicka policja ma do dyspozycji trzy cele: jedną trzyosobową i dwie dwuosobowe. – Czasami nie mamy już miejsca dla nietrzeźwych bezdomnych – informuje wicekomendant policji Tomasz Kąkolewski. Policja nie może w jednej celi umieścić trzeźwego z pijanym, nieletniego z dorosłym, kobiety z mężczyzną. Dopiero gdy policja sama nie może przyjąć pijanego bezdomnego odwozi go do noclegowni. Wcześniej jednak trzeba delikwenta zawieźć do szpitala. Lekarz musi go zbadać i orzec, czy zdrowie pozwala na opuszczenie lecznicy i umieszczenie albo w celi, albo w noclegowni. Policyjny patrol wyłączony jest wtedy z normalnej służby na nawet dwie godziny.

I jeszcze jeden problem – policyjne auto nie jest przystosowane do przewożenia nietrzeźwych osób. M.in. Dlatego w rachubę nie wchodzi odwożenie pijanych do najbliższej izby wytrzeźwień – do Gdańska. Druga rzecz – brak odpowiednich umów między samorządami na przyjmowanie od siebie nietrzeźwych. – W obecnym systemie prawnym problem pijanych bezdomnych jest nie do rozwiązania, możemy jedynie łagodzić skutki – uważa Tomasz Kąkolewski.

Reklama

Co można zrobić? Według Kąkolewskiego trzeba rozwiązać problem alkoholizmu. To zadanie na lata. Trzeba też pracować z ludźmi nad ich wychodzeniem z bezdomności. Bezdomni powinni wiedzieć, że mogą jeszcze mieć swój dom, że mają sens życia. – Pomoc doraźna to odsuwanie problemu w czasie, bezdomność pojawi się kiedy indziej – mówi Kąkolewski.

Dla Stanisława Stolpa zima oznacza ciężki okres społecznej pracy. W zasadzie całodobowej, cały czas też z włączonym telefonem przy uchu. – Niektórzy bezdomni, gdy przez kilka dni piją, nie myślą o potrzebach fizjologicznych – mówi Stolp. Takiego człowieka, gdy trafi do noclegowni, trzeba rozebrać i umyć.

Reklama

– Mówimy o nich ładnie, że chodzą po nich biedronki – Stanisław Stolp mówi spokojnie, ale widać, że musiał do takich rzeczy przywyknąć. Ciuchy bezdomnego wraz z zawartością od razu lądują w ciemnym worku.

Policja nie notuje przypadków bezdomności wśród kobiet. Policjanci tłumaczą to tym, że kobiety zawsze są w stanie sobie poradzić i znaleźć jakieś schronienie. Bardzo często atutem staje się ich ciało.

Artykuł pochodzi z "Czasu Chojnic" z numeru 50 z dn. 15.12.2011

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości