Jacek Szultka o koniach wie naprawdę sporo. Zajmuje się nimi już od kilkudziesięciu lat i zdobył niejedną nagrodę na wystawach. – Rzemiosła uczyłem się od swojego ojca – wspomina.
Jacek Szultka o koniach wie naprawdę sporo. Zajmuje się nimi już od kilkudziesięciu lat i zdobył niejedną nagrodę na wystawach. – Rzemiosła uczyłem się od swojego ojca – wspomina.
Jacek Szultka pochodzi z Laski. Jego rodzice prowadzili tu gospodarstwo: uprawiali ziemię, hodowali zwierzęta. Pan Jacek pochodzi z wielodzietnej rodziny, w której było siedmiu braci i sześć sióstr. To właśnie po ojcu on i bracia przejęli miłość do zwierząt. – Ja hoduję konie, inny brat gołębie, a kolejny – ptaki ozdobne – mówi.
Pan Jacek mieszka w Chojnicach, ale pracuje w Lasce i tam też hoduje swoje konie. Po prostu kocha te piękne czworonogi. – Jest to bardzo mądre zwierzę. Konia można nauczyć wszystkiego, tak mi się wydaje. Gdy położy uszy, to znaczy, że jest nieufny wobec człowieka – zaznacza.
Jego ulubioną rasą jest polski koń zimnokrwisty i takimi właśnie zwierzętami się zajmuje. Ma obecnie osiem sztuk: trzy ogiery i pięć klaczy. Czy hodowla jest skomplikowana? – Dosyć trudna, bo konia trzeba – zresztą tak jak każde inne zwierzę – doglądać, zaszczepiać, odżywiać. Różni hodowcy różnie karmią konie. Ja na przykład daję gniecione płatki z owsa i troszeczkę pszenżyta czy jęczmienia też gniecionego. To jest hobby dość kosztowne – podkreśla hodowca.
Ogon i grzywa
Konie pana Jacka niejednokrotnie były pokazywane na różnych wystawach, i to z powodzeniem. Jednak zanim zwierzę przyprowadzi się przed komisję sędziowską, trzeba je do pokazu przygotować. – Ważna jest pielęgnacja. Konia trzeba umyć, wyczesać grzywę i ogon. Ja grzywy nie zaplatam, choć można, ponieważ wolę, żeby było bardziej naturalnie. Natomiast nie wolno wycinać grzywy, ponieważ za to są odejmowane punkty – mówi.
Wygląd konia to jedno. Zwierzę musi jednak też odpowiednio chodzić, np. stępem i kłusem. – Przygotowuje się konia do pokazu na dwa tygodnie przed wystawą – wyjaśnia hodowca. Ćwiczy się dwie godziny dziennie przez dwa tygodnie i to w zupełności wystarczy. – Koń bardzo szybko wszystko zapamiętuje – dodaje. – Pielęgnacja, budowa, jego przeprowadzenie to najważniejsze elementy na wystawach.
Są tytuły
W życiu pana Jacka przewinęło się już kilkadziesiąt koni. – Kiedyś hodowałem te bez rodowodu, a od 20 lat z rodowodem – mówi. Chyba najsilniej był związany z Kariną, którą z czasem wymienił na inną klacz. – No żal było, ale co zrobić – wzdycha.
Należy do Pomorskiego Związku Hodowców Koni w Malborku. Od 20 lat bierze też udział w wystawach, z których wracał z licznymi pucharami. – Największym sukcesem był champion na Ogólnokrajowej Wystawie Koni Sztumskich w Starym Polu. Było to w 2018 roku – informuje. Jeden z jego ogierów o imieniu Hilton zdobył na Polagrze w Poznaniu tytuł wicechampiona. Na koncie jest też pierwsze miejsce za pielęgnację koni w Lubaniu. – Było tego trochę. Ogólnie tych pucharów przez te lata nieco się zdobyło – dodaje. Czy w tym roku pokaże konie na wystawie – jeszcze się zastanawia.
Czy dzieci przejęły po tacie smykałkę do tych zwierząt? – Syn raczej nie, córka bardziej się tym interesuje, ale żeby to przejąć, to raczej nie. Wnuki to nie wiadomo, póki co koniki lubią – mówi z uśmiechem pan Jacek.
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 17 czerwca 2021, nr 24/990.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!