Marek Grzegórski, mieszkaniec Chojnic, wraz z jednostką Ochotniczej Straży Pożarnej Gowidlino, wyruszył na południe Polski, by wesprzeć mieszkańców Kłodzka, które zmaga się z potężną falą powodziową.
Choć z Chojnic Marek jedzie sam, w grupie znajduje się 52 wolontariuszy, głównie z gminy Sierakowice oraz pojedyncze osoby z Gdańska.
- Pamiętam 2017 rok, kiedy nawałnica nawiedziła nasz region. Jako wolontariusz miałem wtedy okazję poznać wspaniałych ludzi z całej Polski – z Kłodzka, Nysy, Radkowa. Wspólnymi siłami pokonaliśmy wtedy żywioł, teraz nadszedł czas, aby oddać serce, które wtedy otrzymaliśmy – mówi Marek Grzegórski.
Zespół wolontariuszy z Pomorza, wspierany hasłem „Kaszuby pomagają”, przyjechał do Kłodzka późnym wieczorem. Po przyjeździe skierowali się do lokalnej hali sportowej, która została zamieniona w ogromny magazyn na pomoc humanitarną. Wolontariusze nie tracili czasu – zaraz po przyjeździe, a już od samego świtu, ruszyli do pracy, pomagając tam, gdzie była potrzeba.
Grupa przybyła łącznie dziesięcioma busami i ośmioma samochodami osobowymi, pełnymi ludzi, sprzętu oraz darów. Na miejscu już od samego rana zmagają się z organizacją pomocy, rozdzielaniem zaopatrzenia, a także z usuwaniem skutków powodzi.
Sytuacja w Kłodzku jest trudna – woda wdarła się do domów, zalała ulice i zniszczyła wiele mienia. Mieszkańcy, choć przygnębieni, okazują wdzięczność za każdą pomoc. Wolontariusze, mimo zmęczenia, są pełni determinacji i gotowi nieść pomoc, bo wiedzą, że w obliczu takich katastrof każda para rąk się liczy.
- Pokonaliśmy kiedyś nawałnicę, pokonamy i wodę – dodaje pan Marek z nadzieją.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze