Grupa pięćdziesięciu mieszkańców Chojnic, gminy Chojnice, Brus i dalszych miejscowości wsiadła w piątek wieczorem w autobus podstawiony przez Sebastiana Madeja i pojechała do Starego Waliszowa, by pomagać w sprzątaniu po powodzi.
Tydzień temu Marcin Śliwiński dotarł w okolice Bystrzycy Kłodzkiej z darami dla powodzian. Nie wszędzie jednak chciano je przyjąć. Magazyny były już pełne. Skierowano go jednak do małej wsi w Kotlinie Kłodzkiej – do Starego Waliszowa. Miejscowość była odcięta od świata. Pomoc dopiero zaczynała tam trafiać. Mieszkali w niej głównie starsi ludzie, którzy nie mogli liczyć na pomoc najbliższych.
- Poznałem tam miejscowego Grzegorza, nawet nie pamiętam nazwiska, który nas skierował do wsi i pomógł w rozdysponowaniu darów. Potem się z nim zgadałem, powiedziałem, że załatwię ludzi, z którymi przyjadę pomóc w sprzątaniu po powodzi. On tylko miał znaleźć konkretne miejsca – mówi Marcin Śliwiński.
Reklama
Potem Marcin Śliwiński razem z Grzegorzem Piekarskim przeprowadził zbiórkę chętnych do pomocy.
Grupa mieszkańców naszego regionu autobusem Madej Turist trafiła więc do Starego Waliszowa. W sobotę rano ekipa zameldowała się na miejscu. Cały dzień pracowali u starszych ludzi, którzy nie mieli szansy na naprawę swoich domów. Ich własność nosiła jeszcze nawet ślady powodzi z 1997 roku. Nasza ekipa zrywała tynki, sprzątała i oczyszczała pokoje ze szlamu.
- Na koniec miejscowe KGW zrobiło nam poczęstunek. Zrobiło się bardzo sympatycznie. Starsi ludzie mieli łzy w oczach, byli zdumieni, że ktoś im w ogóle fizycznie pomaga, a nie tylko przesyła puszkę farby. Zawieźliśmy im na przykład używaną lodówkę. Dla nich to był dar z nieba – mówi Marcin Śliwiński.
Reklama
Wieczorem ekipa wróciła do Chojnic.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze