Między 16 a 28 marca 1925 roku w Chojnicach urodzili się synowie robotników kolejowych, zmarła siedmiodniowa Józefa, a w ziemię pod Chojniczkami uderzył olbrzymi meteor. Starsza kobieta próbowała przemycić tytoń, ryby sprzedawano taniej na dworcu, a przy ul. Rzezalnej odkryto grobowiec możnego rycerza. Wszystko to przynosi lektura archiwalnego „Dziennika Pomorskiego”, który odsłania życie codzienne, sensacje i sekrety lokalnej społeczności sprzed stu lat.
Ci, którzy się urodzili i pomarli w czasie od 16 do 28 marca br.
Thiede Krysstof, syn.
Kamowski Jan, robotnik kolejowy córka
Falkowski Bolesław, robotnik kolejowy syn.
Lichtenhagen Wojciech, handlarz, córka.
1 nieślubne narodzenie
Nowak Stanisław, kolejowy kondaktor pom., syn.
Kaczmarek Andrzej, robotnik, syn.
1 nieślubne urodzenie
Landowski Leon, kolej pomocnik biurowy, syn.
Błaszkowski Michał, woźny Sądu Okręg., córka
Zmarli:
Wiśniewski Floryan liczący 6 lat z Swornegac, syn rybaka,
Anna Welter urodz Ortmann w wieku 41 lat z Pl. Piast 21.
Robotnik Franciszek Pepliński z Parzyna w wieku 51 lat,
Młynarz Antoni Srocki w wieku 75 lat z Zakładu Poprawczego.
Robotnik Jan Samienka w wieku 52 lat z Osowa.
Józefa Gemba liczący 7 dni z Miejsk. Domu Chorych

W sobotę wieczorem przytrzymano na tut. dworcu pewną starszą niewiastę z tytoniem gdańskim, Sprawa ta wogóle miała dla zdemaskowanej bardzo nieprzyjemne skutki. Nie mogąc się wylegitymować zatrzymano ją w Urzędzie policji. Przedstawiła się za jakąś tam panią z Malachina. Pokręciło się jej jednak z tem, bo zapytana, nie wiedziała wcale jak się ten jej rzekomy szwagier nazywa, u którego w Malachinie zamieszkuje. Nie wiedziała też biedaczka ostatecznie, gdzie ten Malachin leży i czy wogóle on istnieje. Widząc, iż nie tak łatwo dostać władze policyjne na lep, przyznała się z konieczności do kłamstwa, i że pochodzi z Kwieków, no i nazwisko też jest inne. Na przyszłość chyba odechce się jej podobnych wycieczek.

Tajemniczy grobowiec.
Przy kopaniu sklepów pod budowlę nowego domu mieszkalnego przy ul. Rzezalnej zupełnie przypadkowo robotnicy natrafili na tajemniczy grobowiec, dotąd bliżej nie zbadany. W grobowcu tym znaleziono kilka kościotrupów, a co najdziwniejszem wszystkich trupów pochowano w 20 pełnem uzbrojeniu rycerskiem. Sądząc ze znalezionej wspanialej ciężko pozłacanej ezpady (szabli), przypuszczać możne, że chodzi tu grób bardzo wybitnej osoby, może nawet złożono do tego grobowca zwłoki jednego z książąt pomorskich. Z jakiego czasu grobowiec ten pochodzi, trudno ustalić, zresztą będzie to już sprawa badaczy. Na skutek zarządzenia władz miejskich, narazie pozostawiono grobowiec tak, jak go robotnicy odkryli i tylko przykryto otwór oknem inspektowem. Ze względu na konieczność zabezpieczenia grobowca przed zawaleniem się wydano odpowiednie zarządzenia. Przede wszyskiem zwraca się publiczności uwagę, aby przy odwiedzania grobowca zachowała odpowiednią ostrożność, a zresztą podporządkowała się bezwzględnie wskazówkom postawionych strażników.

Tanie ryby.
Dobry chwyt udało się jednemu z naszych funkcjonarjuszów celnych na tutejszym dworcu. Pewna warszawska firma, oczywiście żydowska zamierzała przemycić wagon różnych świeżych ryb, deklarując takowe jako olej mineralny. Ponieważ format beczułek nie odpowiadał przyjętym przepisom, zbadał urzędnik zawartość takowych. Wagon został skonfiskowany. Zaraz podjęte badania wykazały, że podany nadawca w Warszawie nie istnieje. Wobec tego rozporządzono ryby jak najprędzej wyprzedać. Jedną część ryb przeznaczono dla urzędników i będą sprzedane na dworcu, druga zaś część przeznaczona jest dla obywatelstwa i sprzedaje się je w środę rano od godz. 8 mej na podwórzu Hotelu Centralnego. Ryby sprzedane będą po cenach niżej rynkowych, przy czem wyklucza się handlarzy.

Wielki meteor spadł w nocy na środę na polach dawniejszego Akerhofu, dzisiejszych Chojniczek. Meteor, zamieniony w olbrzymią czarną bryłę zarył się w ziemi na dwa metry głęboko i utworzył wyrwę objętości około 3 metrów. Warto sobie to dziwo obejrzeć. Jak nam donoszą, spadł meteor z takim hukiem na ziemię, że ludzie, pogrążeni w głębokim śnie, pozrywali się z posłań w przekonaniu, że to trzęsienie ziemi. Równocześnie oślepiającą jasność przedarła powietrze. Może to jaki zesłaniec z Marsa.

Warto sobie obejrzeć.
Z Berlina przewożą do Poznania pociągiem pospiesznym, 18- chodzącym do Chojnic wieczorem a pól 8. dwa rzadkie okazy afrykańskiego gatunku osła nazwanego Ocapi. Jest to zwierzę, które trudno pojmać wskutek jego czujności i zwinności. Powyższe dwa okazy nabyte zostały ze słynnego zwierzyńca Hagerbicka w Hamburgu przez zwierzyniec poznański i były przez kilka dni w Warszawie, gdzie ściągały tłumy publiczności. Słyszymy, że zarząd kolejowy nie będzie stawiał trudności oględzinom tych zwierząt. Tak rzadką okazję należy wyzyskać.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze