Reklama

Piętnaście lat Lemańczyków w choinkowym biznesie

Sprzedaż choinek zaczyna się coraz wcześniej, a ceny świerków pozostają stabilne od lat. Jodły kaukaskie są droższe, ale zyskują na popularności ze względu na dłuższą żywotność. Karol Lemańczyk próbuje także sprzedawać choinki w doniczkach, choć nie zawsze jest to łatwe.

Karol Lemańczyk piętnaście lat temu zajął się choinkowym biznesem. Najpierw był handel. Drzewka kupował u innych producentów. Potem podjął decyzję, żeby samemu zająć się uprawą.

- Kupiłem pierwszy kawałek ziemi o powierzchni pół hektara. Na niej posadziłem choinki. Tak naprawdę to nie miałem co z tą ziemią zrobić. Chciałem budować dom, ale pomysł z drzewkami okazał się ważniejszy. Potem znowu dokupiłem ziemię, pół hektara i znowu dosadziłem choinek – mówi Karol Lemańczyk.

Plantator skupił się na świerku pospolitym i świerku srebrnym. Cała produkcja nastawiona była na potrzeby drzewek bożonarodzeniowych.

Reklama

- Nie jestem dużym producentem – przyznaje plantator.

Z czasem na jego plantacji pojawiła się jodła kaukaska, która nie od początku okazała się łatwa w uprawie. Ale Karol Lemańczyk doszedł do wprawy i znalazł sposób na jej odpowiednie przycinanie, by drzewka dobrze się zagęszczały. Przedsiębiorca nie posiada nawodnienia swojej plantacji. Dlatego zdarzało się, że w suchych latach świerki usychały. Drzewa te mają rozległy, ale płytki system korzeniowy, podatny na przesuszanie górnych warstw gleby. Od momentu posadzenia choinki do jej ścięcia mija siedem lat. Świerki wymagają ciągłych zabiegów pielęgnacyjnych, zwłaszcza koszenia chwastów i czasami przycinania. Konieczne też są też opryski, jak chociażby na ochojnika świerkowo-modrzewiowego, mszycę, która zimuje w szczelinach korowych lub osłania się woskową warstwą na gałęziach. Wiosną tworzy wyrośla, a latem pokrywa igły białą, woskową wydzieliną.

Reklama

Karol Lemańczyk zauważa zmiany w upodobaniach klientów.

- Tradycja się zmienia. Coraz więcej klientów chce kupować jodłę kaukaską. Zwłaszcza ci młodsi, chociaż jest ona droższa – zauważa plantator z Chojniczek.

Zaletą jodły kaukaskiej jest dłuższa żywotność. Jej igły opadają o wiele później niż to jest w przypadku tradycyjnego świerka. Kwestia opadania igieł w naszych pomieszczeniach zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od tego, czy w stojaku mamy zasobnik na wodę, o którym zresztą trzeba pamiętać, żeby uzupełniać. Wiele zależy od miejsca ustawienia drzewka. Wiadomo, że przy grzejniku proces opadania igiełek będzie szybszy. Temperatura w pokoju i wilgotność w nim panująca też ma wpływ na stan drzewka świątecznego.

Reklama

- Świerk pospolity kupują starsze osoby. Jego największą zaletą jest zapach, czego nie można powiedzieć o jodle, która nie ma tego leśnego zapachu – mówi Karol Lemańczyk.

Plantator zauważa, że z roku na rok coraz szybciej rusza sprzedaż choinek.

- Zaczyna się w okolicach świętego Mikołaja. Kiedyś to była dwa tygodnie przed świętami. W tym roku pierwsze sztuki sprzedałem na początku grudnia, bo klienci chcieli mieć szybciej drzewka na Mikołajki – tłumaczy plantator.

Szybciej choinki zamawiają sklepy, firmy i rozmaite instytucje.

Reklama

Jak wyglądają ceny choinek w tym roku? Świerk pospolity kosztuje 40-60 złotych.

- Jego cena nie zmienia się od dziesięciu lat – mówi pan Karol.

Drożeją jodły kaukaskie, które kosztują od 100 złotych z drzewko o wysokości 1,3 metra, ale potrafią też kosztować 300 złotych za trzy i półmetrową choinkę.

Karol Lemańczyk także doniczkuje choinki. Na początku grudnia wykopuje świerki z ziemi i przesadza je do doniczek. Zabieg ten jednak powoduje obcięcie znacznej części systemu korzeniowego, co przekłada się na ukorzenienie takiego drzewka – zazwyczaj nie jest to zbyt trwały efekt. Udaje się przy małych, metrowych choinkach. Taki świerk osiąga cenę w granicach 50-60 złotych.

Reklama

Choinki pochodzące z plantacji są generalnie o wiele bardzie sprzyjające środowisku niż sztuczne drzewka. Niedawno WWF, Światowy Fundusz na rzecz Przyrody - World Wide Fund for Nature, prowadził akcję uświadamiającą o różnicach między tymi rodzajami drzewek ozdabiających nasze domy podczas Bożego Narodzenia. Podczas produkcji sztucznej choinki powstaje 8,1 kilograma gazów cieplarnianych, podczas gdy hodowla drzewka na plantacji daje 3,1 kg gazów. Poza tym drzewka te przez siedem lat wzrostu na plantacji produkują nie tylko gazy cieplarniane, ale też oczyszczają powietrze i oddają tlen do atmosfery. Sztuczne drzewka produkowane są zazwyczaj w Chinach. Do Polski muszą zostać przetransportowane, co zwiększa ślad węglowy. W przypadku plantacyjnych drzewek ślad węglowy jest już znikomy. Sztuczna choinka rozkłada się 400 lat. Drzewko żywe rozkłada się szybko, zwłaszcza gdy zostanie oddane do Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Nowym Dworze pod Chojnicami, gdzie przerabiane jest na biomasę i kompost. A już w ogóle to najbardziej zalecaną przez WWF opcją jest kupno drzewka w doniczce, bo można je w niej trzymać cały rok i tak wstawiać do domu przez kolejne kilka lat, a po wyrośnięciu – wsadzić na stałe do ziemi.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości