W spotkaniu na szczycie lider z Chojnic przegrał z aktualnym wiceliderem tabeli rundy finałowej 3. ligi tenisa stołowego GKTS Gdańśk 4:6.
Spotkanie w Gdańsku rozpoczęło się od niespodzianek, bo tak można określić dwa przegrane single najlepszych zawodników TS Chojnice Piotra Mojki i Sławomira Januszewskiego. Ten pierwszy uległ 2:3 Tomaszowi Buczkowskiemu, drugi 1:3 Piotrowi Maciaszkowi.
Równolegle na drugim stole porażek doznali Arkadiusz Domachowski i Maciej Pawlak i było już 4:0 dla gospodarzy. Deble nie przyniosły przełomu, bo zakończyły się podziałem punktów: na pierwszym stole Mojka/Januszewski pokonali Buczkowskiego i Maciaszka, na drugim Pawlak z Domachowskim przegrali 1:3 z parą Dawid Roman/Konrad Gałecki. W tym momencie było wiadomo, że maksymalnie chojniczanie będą mogli wywieźć z Gdańska jeden punkt.
I po pierwszych trzech meczach drugiej rundy wyglądało na to, że jest to scenariusz realny. Swoje mecze wygrali Mojka, Januszewski i Pawlak i przed ostatnim meczem było 5:4 dla GKTS.
Niestety w decydującym pojedynku Łukasz Łysak nie dał rady pokonać Konrada Gałeckiego. Gdańszczanin wygrał 3:1 i przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny.
"Dziwnie się ten mecz ułożył. Pierwszy raz zdarzyło nam się tak przespać początek, co zmusiło do mozolnego odrabiania strat w drugiej części. Chociaż ostatecznie było bardzo blisko, nie udało się wywalczyć tego jednego punktu, który zagwarantowałby nam już teraz awans do 2. ligi. Jest jednak duża szansa, że przypieczętujemy go w ostatnim meczu", mówi Czasowi Chojnic Maciej Pawlak z TS Chojnice.
Reklama
W ostatniej kolejce chojniczanom do bezpośredniego awansu do 2. ligi tenisa stołowego powinien wystarczyć nawet remis, a rywalem będzie zamykający tabelę "grupy awansowej" zespół Beska Reda ATS MT Rumia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze