Rodzina Weltrowskich znalazła na swoim polu bociana. Miał złamane skrzydło. Mieszkańcy Krojant przygarnęli ptaka i opatrzyli jego rany.
Rodzina Weltrowskich znalazła na swoim polu bociana. Miał złamane skrzydło. Mieszkańcy Krojant przygarnęli ptaka i opatrzyli jego rany.
Dzieci Edyty Weltrowskiej rannego ptaka znalazły na łące w sobotę. – Skrzydło tylko wisiało na piórkach. Rana bardzo mocno krwawiła – wspomina pani Edyta. Bocian nie mógł odlecieć. Dzieci wzięły ptaka do domu. Tam zajęła się nim cała rodzina, w tym Dorota Wirkus. – Siostra męża jest pielęgniarką. Odkaziła ranę, podała coś na uśmierzenie bólu, założyła na złamane skrzydło opatrunek – opowiada o pomocy pani Doroty mieszkanka Krojant.
Czekał na wywiezienie
Ptak w ogrodzie Weltrowkich był kilka dni. Na pobliskiej łące łapał sobie owady, wodę i pokarm dostawał też od ludzi. – Pies Dżeki był cały czas przy nim. Aż dziwne, że nic mu nie zrobił – dziwi się rodzina. Weltrowscy telefonicznie informowali różne instytucje. – Skoro to ptak chroniony, to chyba ktoś odpowiada za ten gatunek. Zostawiłabym go u nas, ale nie wiem, czy przetrzymałby zimę – mówiła chwilowa opiekunka bociana. O pomoc w znalezieniu miejsca dla bociana pani Edyta zwróciła się także do nas.
Małe zoo przygarnie
Dyrekcje Parku Narodowego Bory Tucholskie oraz Zaborskiego Parku Krajobrazowego nie mogły zająć się rannym ptakiem. Musiałby zostać znaleziony na ich terenie. W urzędzie gminy dowiedzieliśmy się, że samorząd zajmuje się tylko zwierzętami bezdomnymi. Bocian natomiast jest okazem dzikim. Ptakiem zajęli się pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z Charzyków. Boćka we wtorek przewieziono na rehabilitację do minizoo przy stacji Canpol pod Człuchowem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!