Kiedyś chojniczanka, teraz mieszka w Nieżywięciu, chociaż coraz rzadziej, bo od kwietnia jest prezesem Stowarzyszenia Serowarów Farmerskich i Zagrodowych – największej polskiej organizacji skupiającej nieprzemysłowych producentów serów krowich, kozich i owczych. Musi teraz jeździć na warsztaty i festiwale, bo Polska staje się ważnym producentem serów.
Kilka lat temu chciała zapewnić swojemu dziecku zdrowe jedzenie. Ponieważ takiego nie znalazła w sklepach, zmuszona była sama zająć się pieczeniem chleba i wyrabianiem domowych serków. W końcu powstał jej słynny Nieżywięcin. Sery robiła z mleka kupowanego od rolników. Sama nigdy nie miała ani zwierząt, ani gospodarstwa. Aby poszerzyć swoją wiedzę na temat produkcji serów, zapisała się na szkolenie. Z czasem zaczęła działać w Stowarzyszeniu Serowarów Farmerskich i Zagrodowych.
Posłuchajcie rozmowy z Jolanta Lunitz o kondycji polskiego serowarstwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze