Sąd Apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że proces starosty chojnickiego, podejrzewanego o współpracę z SB, musi ruszyć od nowa.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że proces starosty chojnickiego, podejrzewanego o współpracę z SB, musi ruszyć od nowa.
We wrześniu sąd w Gdańsku uznał, że Stanisław Skaja nie sfałszował swojego oświadczenia o współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL. Starosta napisał w nim, że nie ma agenturalnej przeszłości. Inaczej twierdzi IPN, który stara się dowieść, że Skaja był w latach osiemdziesiątych tajnym współpracownikiem o pseudonimie Feliks i działał w PKS Czersk.
IPN odwołał się od wrześniowej, korzystnej dla starosty, decyzji sądu. Skutecznie. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał, że proces musi ruszyć od nowa, bo nie przesłuchano kilku kluczowych, zdaniem sądu, świadków. Chodzi o przełożonych esbeków, który mieli rzekomo werbować Stanisława Skaję. Prokuratorzy z IPN-u będą musieli więc odszukać komendantów Służby Bezpieczeństwa z Chojnic oraz z Bydgoszczy.
- Wszystko znów będzie się ciągnęło w nieskończoność. Nie wiem dlaczego nie chcą mi dać spokoju. Przecież to kosztuje tyle zdrowia, a ja mam tylko jedno życie – mówi Stanisław Skaja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!