Nie padało długo, ale za to intensywnie. Czwartkowa ulewa zdążyła wyrządzić wiele szkód. Pokazała też, gdzie w mieście potrzeba dodatkowych studzienek i grubszych rur od deszczówki.
Nie padało długo, ale za to intensywnie. Czwartkowa ulewa zdążyła wyrządzić wiele szkód. Pokazała też, gdzie w mieście potrzeba dodatkowych studzienek i grubszych rur od deszczówki.
Jak mocno pada, to wiadomo, że zaleje ulicę pod wiaduktem na Tucholskiej i że będą trudności z przejazdem pod mostem na Dworcowej. Jednak czwartkowa ulewa odsłoniła jeszcze inne części miasta, które mogą systematycznie być zalewane.
Woda pod asfaltem
Na Gdańskiej, na wysokości Wzgórza Ewangelickiego, rozszczelniła się studzienka od kanalizacji deszczowej. Woda wdarła się pod asfalt i zniszczyła jego górną warstwę. Ulica Gdańska wyglądała jak rzeka. Kiedy woda spłynęła, odsłoniły się wszystkie szkody. – W jednym miejscu trzeba będzie zdjąć kilka metrów kwadratowych asfaltu. Od nowa zagęścić podłoże i wylać nowy dywanik – mówi burmistrz Arseniusz Finster. W czwartek służby miejskie stawały na głowie, bo ilość pracy zwiększała się z każdą kroplą deszczu.
Mosty zalane, ul. Jana Pawła II tonie
Wodociągi zaczęły od wypompowywania wody z deszczówki na ul. Świętopełka. Strażacy musieli jechać z interwencją pod wiadukt na Tucholskiej. Po uporządkowaniu dróg, ruszyli na pomoc mieszkańcom Chojnic. Trzeba było wypompowywać wodę z piwnic – między innymi z kamienicy przy ul. Kościuszki. W czwartek tonęła ulica Jana Pawła II. Szosa przed nową galerią była pod 30-centymetrową warstwą wody.
Dużo pracy, duże koszty
Tylko naprawa asfaltu na Gdańskiej będzie kosztowała kilka tysięcy złotych. Podczas deszczu okazało się też, że nie we wszystkich miejscach w mieście deszczówka spełnia swoje zadanie. – Są miejsca, gdzie szerokość rur powinna być większa – przyznaje Arseniusz Finter. Znów zalało ulicę Żwirki i Wigury. Tam woda znów wlała się mieszkańcom do piwnic.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!