Reklama

W lipcu ruszają maluchem przez Europę

06/06/2014 14:28

To była miłość od pierwszego wejrzenia: maluszek stał na podwórku u znajomego i czekał właśnie na nich. Auto było pierwszym większym wspólnym zakupem Anety Główczewskiej i Jakuba Czapiewskiego. W lipcu narzeczeni zamierzają ruszyć nim w podróż przez Czechy, Austrię, Węgry i Słowację.

To była miłość od pierwszego wejrzenia: maluszek stał na podwórku u znajomego i czekał właśnie na nich. Auto było pierwszym większym wspólnym zakupem Anety Główczewskiej i Jakuba Czapiewskiego. W lipcu narzeczeni zamierzają ruszyć nim w podróż przez Czechy, Austrię, Węgry i Słowację.

Aneta Główczewska i Jakub Czapiewski są parą od 2,5 roku. Poznali się w szkole, dziś ona pracuje jako grafik komputerowy, on – jako mechanik samochodowy. - Od dzieciaka razem z braćmi pomagaliśmy w garażu. Teraz pracujemy wspólnie w jednej firmie. Bardzo lubię swoją pracę – mówi Kuba.

Reklama

Być może ze względu na zamiłowanie do motoryzacji namawiał Anetę, żeby kupili drugie auto, którym ona mogłaby jeździć do pracy czy na zakupy. - Nie chciałam o tym słyszeć. Uważałam, że samochód jest mi niepotrzebny,bo wszędzie chodzę na piechotę – mówi Aneta. Zmieniła zdanie, gdy Kuba opowiedział jej o maluchu, którego zobaczył na podwórku u znajomego. - Pomyślałam: kurczę, malucha to był nawet chciała – śmieje się Aneta.

Wspomnienie z dzieciństwa

- Zawsze marzyłem o małym fiacie, pamiętam to auto z dzieciństwa – opowiada Kuba. - Kiedyś mamę zatrzymała do kontroli policja. Sprawdzili dokumenty, oddali, a mama mówi: no tak, panie władzo, ale ja teraz nie ruszę, mam słaby akumulator! I policjanci nas popchnęli.

Reklama

- Nawet osoby o sporych gabarytach potrafiły w piątkę zapakować się do auta i jechać do kościoła – mówi Aneta.

To był ich pierwszy większy wspólny zakup, dla Anety – pierwszy własny samochód, bo wcześniej jeździła jedynie autami pożyczonymi od rodziców. - Oczywiście najpierw dokładnie go obejrzałem – śmieje się Kuba.

Maluszek, rocznik '94, dostał nowe koła i części. - Przeprowadziliśmy podstawowe naprawy. Od nowa położyliśmy lakier. Wcześniej auto było czerwone, teraz jest bardziej marchewkowe – mówi Kuba. - Trochę je obniżyliśmy, pomalowaliśmy też felgi, bo alufelgi się nie sprawdziły.

Reklama

Było warto, bo dziś fiacik budzi zainteresowanie innych. - Kierowcy na nas trąbią, machają nam, czasem dają się wyprzedzić, żeby potem wyprzedzić nas – opowiadają. - Gdy niedawno byliśmy na kręgielni, jakaś para robiła sobie zdjęcia z naszym autem.

Kierunek zlot

Właściciele malucha złapali bakcyla: rok temu byli w Łodzi na zlocie małych fiatów. - Aut było ponad 300. Poznaliśmy też fajnych, zakręconych ludzi – mówią.

Już w poprzednie wakacje zaczęli myśleć o przyszłym urlopie. - Chcieliśmy pojechać gdzieś naszym maluchem. Początkowo myśleliśmy o Rosji, ale tam trzeba mieć wizę. Obawialiśmy się kłopotów. Wtedy Kuba na Facebooku znalazł informację o europejskim zlocie małych fiatów niedaleko Budapesztu. Postanowiliśmy, że to będzie kierunek naszej wyprawy – opowiada Aneta.

Reklama

W lipcu chcą spakować się do swojego autka i ruszyć do Pragi, Wiednia, na zlot w Gardony na Węgrzech, do Budapesztu i z powrotem przez Słowację, gdzie zamierzają skorzystać z atrakcji wód termalnych i Tatr. Chcą też odwiedzić Oświęcim.

Walizki na kanapie

Narzeczeni liczą, że uda im się pomieścić wszystkie bagaże na tylnej kanapie. - Nie chcemy zabierać bagażnika. Mamy nawet oryginalną przyczepkę niewiadów, ale jej też nie zamierzamy brać – śmieje się Kuba.

Na pewno spakują jednak narzędzia i sporo części zamiennych. - Znajomi żartują, że drugi silnik pojedzie z nami w kawałkach – mówi Jakub. - Aneta co jakiś czas mnie pyta: Czy my dojedziemy? Odpowiadam: pewnie, że tak! Zresztą naprawa malucha jest prosta. Pęknie ci pasek, nakładasz pończochę i jedziesz dalej.

Reklama

Zamiast ciepłych krajów

Obliczyli, że ok. 1,5 tys. zł wydadzą na paliwo. - Pewnie tego, co wydamy, wystarczyłoby na podróż w ciepłe kraje. Moglibyśmy pojechać do Egiptu i całe dnie leżeć na plaży, ale to nie dla nas – mówi Aneta.

Wyprawa po Europie to dla Anety i Kuby podróż przedślubna - są zaręczeni i w czerwcu przyszłego roku planują się pobrać. - Do ślubu też pojedziemy maluchem, nie ma innej opcji – mówią. - Mamy już nawet przygotowane na wymianę szyby bez naklejek ze zlotów.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości